Ministerstwo Zdrowia uspokaja: leki na przeziębienie nadal kupimy bez recepty



Jacek Wykowski, MZ/Rynek Seniora - 02 grudnia 2016 10:24


Artykuł w "Rzeczpospolitej" pt. „Leki na katar od stycznia na receptę” zawiera nieprawdziwe informacje i wprowadza pacjentów w błąd - podaje w komunikacie Ministerstwo Zdrowia i zapewnia, że środki na przeziębienie, które zawierają pseudoefedrynę, kodeinę i dekstrometorfan, nadal będą dostępne bez recepty.

"W nawiązaniu do artykułu pt. „Leki na katar od stycznia na receptę”, który 1 grudnia br. został opublikowany w dzienniku „Rzeczpospolita”, wyjaśniamy, że zawiera on nieprawdziwe informacje i wprowadza pacjentów w błąd" - napisało MZ.

Czytaj też: Uwaga! Leki na kaszel i katar od stycznia na receptę

Leki na przeziębienie mające w składzie pseudoefedrynę, kodeinę i dekstrometorfan, nadal będą dostępne bez recepty - pisze MZ i dodaje, że projekt rozporządzenia nie zakłada, że duże opakowania leków z pseudoefedryną znikną z aptek. "Wielkość opakowania zależy od decyzji podmiotu odpowiedzialnego" - informuje resort zdrowia.

Według resortu od 1 stycznia 2017 r. pacjenci jednorazowo będą mogli kupić lek, który będzie zawierał określoną ilość pseudoefedryny, kodeiny lub dekstrometorfanu. Projekt rozporządzenia maksymalną zawartość pseudoefedryny na poziomie 720 mg, kodeina - 150 mg, a dekstrometorfanu - 360 mg.

Dawki są skuteczne
MZ podkreśla, że takie dawki są wystarczające, aby terapia była skuteczna i bezpieczna, a proponowana zmiana nie przysporzy żadnych problemów pacjentom, którzy zaopatrują się w te leki, aby leczyć infekcje górnych dróg oddechowych.

Resort tłumaczy, że zmiany są konieczne, ponieważ na rynku występuje zjawisko zaopatrywania się w leki, które zawierają pseudoefedrynę, w ilościach hurtowych. "Następnie są one pozamedycznie wykorzystywane jako prekursory lub substancje psychoaktywne. Nowelizacja ustawy ma przeciwdziałać temu procederowi" - wyjaśnia MZ.

Ministerstwo dodaje, że takie same limity zastosowano m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji, Czechach, a ostatnio w Niemczech. Argumentuje, że raporty z Wielkiej Brytanii, które miały na celu monitorowanie wprowadzonych ograniczeń, wykazały ich wysoką skuteczność.