Reforma rynku aptecznego: czy dostępność zostanie ograniczona?



Luiza Jakubiak/Rynek Seniora - 08 grudnia 2016 15:19


Planowana reforma rynku aptecznego może przynieść wiele zmian. Najistotniejsze dla konsumentów mogą być nowe kryteria w rozmieszczaniu aptek oraz cofnięcie trendu, który powoduje, że apteki pełnią także funkcję sklepu, sprzedając preparaty poza refundacją. - Gdyby farmaceuta miał pełnić rolę sklepikarza, to po co są długie i trudne studia? - zastanawia się wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda.

O planowanych zmianach na rynku aptecznym eksperci rozmawiali w środę (7 grudnia) w Warszawie podczas debaty Gazety Polskiej „Polskie apteki na zakręcie”.

Przygotowane zmiany w prawie w postaci poselskiego projektu nowelizacji Prawa farmaceutycznego zawierają trzy podstawowe założenia: nowe zezwolenia tylko dla farmaceutów, ograniczenia ilościowe, czyli 4 apteki dla jednego farmaceuty oraz kryteria demograficzne i geograficzne, które mają wpłynąć na równomierne zagęszczenie aptekami.

Ilość aptek i ceny leków pozostaną na bezpiecznym poziomie?
- Trwa dyskusja nad kryterium progowym, czy to będzie 3 tys. osób przypadających na jedną aptekę oraz odległościach: między nową apteką a już istniejącą. W ustalaniu tych kryteriów będą brane pod uwagę m.in. wielkości miasta oraz czy chodzi o teren miejski czy wiejski. Generalnie chcemy uregulować w pierwszej kolejności sytuację na rynku aptecznym i strukturę właścicielską, a później będzie przygotowana duża nowelizacja prawa farmaceutycznego, która zajmie się różnymi patologiami, występującymi na rynku aptek. Jedno drugiemu nie przeczy - mówił Waldemar Buda, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. rynku farmaceutycznego i poseł PiS. 

Prezes sieci aptek ZIKO Jan Zając zwrócił uwagę na pewien mankament kryterium demograficzno-geograficznego:

- Świat się rozwija i idzie do przodu. Jeżeli przykładowo w Warszawie powstaje metro, to jego linia wyznacza nowy szlak komunikacyjny i nowe miejsca, w których pojawiają się ludzie. Jeżeli buduje się przychodnia lub szpital, to naturalnie w jej otoczeniu powstają apteki. Przy obecnie proponowanych kryteriach nie będzie to niemożliwe. Są miasta, w których powstają nowe centra handlowe. Jednym z elementów takiej nowej infrastruktury powinny być apteki. Oferowane rozwiązania nie są dobre dla pacjenta i ograniczają dostępność.

Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej przypomniał, że na rynku jest 14,5 tys. aptek konkurujących ze sobą, a proponowane rozwiązania dotyczą nowych aptek i mają ukształtować rynek na kolejne dziesięciolecia.

- Liczba aptek nie spadnie, bo nie ma takiej fizycznej możliwości. Również ceny leków w aptekach nie mają prawa wzrosnąć. Pacjenci mają pełen komfort - podsumował.

Czy apteka powinna sprzedawać tylko leki?
- Na tym rynku dochodzi do wielu nieprawidłowości, z którymi nie radzi sobie państwowa inspekcja farmaceutyczna. (...) Po pierwsze widzimy ewolucję aptek w kierunku postrzegania ich jako sklepu. Chcemy cofnąć ten trend. Po drugie, aptekarz powinien świadczyć opiekę farmaceutyczną, a nie być jedynie wydawcą towaru. Gdyby farmaceuta miał pełnić rolę sklepikarza, to po co są długie i trudne studia? - mówił wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda.

Z kolei Adam Abramowicz, przewodniczący parlamentarnego zespołu na rzecz wspierania przedsiębiorczości i patriotyzmu ekonomicznego oraz poseł PiS zauważył, że obecnie apteki odczytują potrzeby konsumenta i wprowadzają taki asortyment, jaki jest przez tego pacjenta poszukiwany.

- Biorąc pod uwagę mały przychód aptek ze sprzedaży leków refundowanych, możliwość dystrybucji preparatów pozostających poza refundacją stanowi bardzo ważny czynnik ekonomiczny. Ten obszar refundowany nie daje dzisiaj możliwości zarabiania i utrzymania się na rynku - stwierdził. 

Dane dotyczące wysokości procentowej udziału leków refundowanych w przychodach aptek okazały się rozbieżne między resortem zdrowia a częścią środowiska. Z sali padła informacja, że jest ona obecnie na poziomie 30 procent. Jednak wiceminister zdrowia powołał się na dane IMS, które mówią o średniej 60 proc., a w niektórych przypadkach nawet 80 proc.

- Najważniejszym asortymentem, który apteka powinna sprzedawać, są leki refundowane. Jeśli przychodowość z tego tytułu w niektórych aptekach jest tak niska, to musimy wprowadzić jeszcze mocniejsze regulacje - argumentował Abramowicz. 

Reklamy wprowadzają konsumentów w błąd
Wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda poszedł jeszcze dalej twierdząc, że wszystkie nieprawidłowości na rynku aptecznym biorą się z rynku nierefundowanego.

Chodzi przede wszystkim o ceny dumpingowe, preferencyjne warunki sprzedaży, kampanie reklamowe, które polegają na tym, że polecane są preparaty, które przykładowo zawierają magnez tylko w nazwie.

- Będziemy postulować, by powstała lista obrotu aptecznego nierefundowanego. Nie może być tak, że dany preparat zawiera 100 proc. zapotrzebowania chorego na jakiś suplement i kosztuje 10 zł, a wprowadza się preparat, który zawiera jedynie 30 proc. tej samej substancji, ale kosztuje trzy razy więcej.

Łanda stwierdził stanowczo, że trzeba chronić konsumentów przed fałszywymi informacjami w reklamie, jak i nieracjonalną grą rynkową.