Fałszywi policjanci wyłudzili od 81-latki dzieło sztuki za 60 tys. zł. Ci prawdziwi je odzyskali



PAP/Rynek Seniora - 28 czerwca 2017 11:00


Łódzcy policjanci odzyskali zabytkowy obraz-wachlarz z dziełami Wojciecha Kossaka, Stanisława Lentza i Michała Gorstkina-Wywiórskiego wyłudzony starszej właścicielce metodami "na wnuczka" i "na policjanta". Zarzuty usłyszało trzech oszustów.

O sukcesie funkcjonariuszy z grupy dochodzeniowo-śledczej poinformowała PAP w środę (28 czerwca) rzeczniczka prasowa łódzkiej policji mł. insp. Joanna Kącka.

Dzieło sztuki wycenione na ok. 60 tys. zł oraz kilkadziesiąt tys. zł oszuści wyłudzili w marcu br. od 81-letniej właścicielki, działając - jak określiła Kącka - zmodyfikowaną metodą "na wnuczka".

- Sprawcy zadzwonili na numer telefonu stacjonarnego starszej pani, twierdząc, że są policjantami, którzy rozpracowują grupę oszustów okradających seniorów. Zapewniali, że zatrzymanie na gorącym uczynku tych bandytów będzie możliwe tylko dzięki współpracy starszej pani z nimi, czyli rzekomymi śledczymi. Po kolejnym telefonie pokrzywdzona zgodnie z instrukcjami przekazała kurierowi kilkadziesiąt tysięcy złotych i dodatkowo zabytkowy wachlarz z dziełem Kossaka - wyjaśniła.

Sprawą zajęła się wyspecjalizowana w rozpracowywaniu tego typu przestępstw grupa dochodzeniowo-śledcza z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, która zatrzymała w jednym z łódzkich mieszkań kilku podejrzewanych. Cenny obraz wydała funkcjonariuszom osoba, której przekazano go na przechowanie.

Zarzuty dotyczące oszustwa na szkodę mieszkanki Łodzi usłyszało trzech mężczyzn w wieku 23, 28 i 37 lat. Wszyscy zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im kara do 12 lat pozbawienia wolności. Jak dodała rzeczniczka łódzkiej policji, mają oni na swoim koncie więcej podobnych przestępstw i wkrótce w sprawie obejmującej kilkanaście czynów ma trafić do sądu akt oskarżenia.

Kącka powiedziała, że ofiarami oszustów działających metodą "na wnuczka" padają głównie osoby starsze. Zaapelowała o ostrzeżenie krewnych, że mogą do nich telefonować osoby podszywające się pod członków rodziny lub policjantów.

- Zasada "ograniczonego zaufania" do nieznajomych obowiązuje nie tylko dzieci. Dorośli często o niej zapominają, stając się ofiarami własnej łatwowierności i braku rozwagi - stwierdziła.

Podkreśliła, że niespodziewane telefony osób podających się za policjantów, dawno niewidzianych wnuków, siostrzenic czy kuzynów nie muszą się zakończyć finansową porażką pod warunkiem, że się pamięta o tym, że "policjant nigdy nie zadzwoni z informacją o prowadzonej akcji" oraz o tym, że "policja nigdy nie poprosi o przekazanie komuś pieniędzy, przelaniu ich na konto lub pozostawienie w jakimś miejscu".