Lewkowicz: to sztucznie wywołany konflikt; chcemy wierzyć, że się dobrze skończy



Włodzimierza Kaleta - 23 sierpnia 2016 16:11


Osoby starsze to nie ciężar i kłopot dla państwa, ale ogromny potencjał intelektualny, społeczny, wytwórczy, ekonomiczny. To, że  jest dziś jeszcze w Polsce słabo wykorzystywany, to jest wielkie wyzwanie dla polityki senioralnej rządu - mówiła w rozmowie z Parlamentarny.pl Krystyna Lewkowicz, prezes fundacji Ogólnopolskie Porozumienie Uniwersytetów Trzeciego Wieku, członek Rady ds. Polityki Senioralnej.

- Druga sesja Obywatelskiego Parlamentu Seniorów odbędzie się w terminie...? Pytam o to dlatego, bo takie właśnie pytanie skierował w piśmie do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, kiedy doszło do konfliktu przy ustalaniu zasad naboru delegatów do II kadencji OPS.
- Krystyna Lewkowicz:
- To pytanie zadaje sobie wielu parlamentarzystów, a przede wszystkim ponad 8-milionowa populacja osób starszych, dla których Obywatelski Parlament Seniorów był wielkim wydarzeniem i ukoronowaniem trwającego od kilku lat procesu zjednoczeniowego środowiska seniorów.

Istotnie, dokument, o który pan pyta, stał się nieoczekiwanie źródłem konfliktu z Prezydium Komisji Polityki Senioralnej. Przewodnicząca Komisji ds. Polityki Społecznej poseł Małgorzata Zwiercan uznała zasady naboru za niedemokratyczne. Jednocześnie otrzymaliśmy ultimatum ich zmiany w ciągu zaledwie kilku godzin, pod groźbą cofnięcia patronatu Komisji, co oznaczałoby całkowite zawłaszczenie statutowych, demokratycznie wybranych organów OPS i zlekceważenie woli delegatów.

- Środowiska seniorów uważają, że władze nie chcą się zgodzić, by oni sami wybierali delegatów spośród siebie. Chcą, by wskazali ich PiS-owscy wojewodowie.
- Obywatelski Parlament Seniorów to oddolna inicjatywa osób starszych i jej obywatelski charakter wymaga, aby to organizacje senioralne rekomendowały do OPS swoich przedstawicieli w kolejnych kadencjach, a nie urzędnicy urzędu wojewódzkiego.

- Jak to się skończy?
- Chcemy wierzyć, że dobrze i czekamy z wielką nadzieją na dalszy rozwój wypadków. Wszak pan marszałek Marek Kuchciński wyraził zgodę na przeprowadzenie w dniu 1 października br. w gmachu Sejmu RP II sesji Obywatelskiego Parlamentu Seniorów.

Prezydium OPS przedstawiło też 8 sierpnia br. panu marszałkowi Kuchcińskiemu obszerną informację wyjaśniającą wszelkie aspekty tego, w gruncie rzeczy sztucznie wywołanego konfliktu i liczymy na dojrzałość i odpowiedzialność powziętych ostatecznie decyzji.

Prezydium OPS dołożyło wszelkiej staranności i na dzień dzisiejszy jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do odbycia drugiej sesji OPS. Patronatu honorowego udzielił także Pełnomocnik Rządu ds. Społeczeństwa Obywatelskiego i ds. Równego Traktowania.

- Polityka senioralna, która powinna być w centrum uwagi każdego polskiego rządu, została dostrzeżona dopiero niedawno, kiedy zauważono, że czeka nas tsunami starych ludzi.
- Stanowczo protestuję, aby normalny proces demograficzny wyżu senioralnego określany był  mianem tsunami, mającym pejoratywne konotacje. Społeczeństwo Polski starzeje się i rząd oraz  organizacje pozarządowe muszą podjąć to wyzwanie jako normalne zjawisko społeczne.

W latach 2012-2015 stworzono solidne podstawy prawne i logistyczne dla rozwoju polityki senioralnej, ekonomii społecznej, przedsiębiorczości, uzyskania nowych kwalifikacji. Nowe możliwości wspierania polityki senioralnej uzyskały też organizacje pozarządowe. Trzeba je doskonalić i realizować.

Wielka szkoda, że wciąż nie wdrożono systemowych rozwiązań wspierających osoby niesamodzielne, niepełnosprawne, a w szczególności nie uchwalono pakietu pomocowego regulującego prawa ich  opiekunów.

- Rada Ministrów ma corocznie, do 31 października, przedstawiać Sejmowi i Senatowi informację o sytuacji seniorów w Polsce. Uda się tym roku dotrzymać tego terminu?
- To pytanie do pani minister rodziny, pracy i polityki społecznej, odpowiedzialnej za koordynację  prac.

Uważam, że sprostanie zadaniom określonym w Ustawie o osobach starszych dot. stałego monitorowania ich sytuacji w trzynastu obszarach ich funkcjonowania, wymaga profesjonalnych, pracochłonnych badań tematycznych, ankiet, wywiadów, bezpośrednich kontaktów z grupą badawczą z zastosowaniem zróżnicowanych narzędzi badawczych. Takie prace powinny być zlecone GUS-owi, NIK-owi, wyspecjalizowanym ośrodkom akademickim oraz organizacjom, w tym pozarządowym.

Co ważne, że ustawodawca na równi z instytucjami rządowymi obarczył  tym obowiązkiem  organizacje pozarządowe.

Włączenie organizacji pozarządowych w proces monitorowania sytuacji osób starszych wymaga wyasygnowania odpowiednich środków finansowych. Ustawa nie wskazuje ich źródła.

- Najważniejsze dla seniorów jest, aby mogli żyć godnie na emeryturze. Dziś znaczna część emerytur nie gwarantuje im samodzielności finansowej.
- Mizeria budżetów senioralnych jest niewątpliwie problemem pierwszoplanowym. Waloryzacja emerytury sięgająca niekiedy kilku złotych zdumiewa, budzi agresję. System powinien zakładać sukcesywną poprawę sytuacji materialnej, a nie jedynie zniwelowanie poziomu inflacji. To poważne wyzwanie dla rządu.

- Mamy też brak pieniędzy na finansowanie badań profilaktycznych seniorów czy miejsc w szpitalach na oddziałach geriatrycznych.
- To wszystko prawda. Tymczasem ludzie żyją coraz dłużej, a postęp medycyny pozwala na wieloletnie, przewlekle leczenie ciężkich schorzeń. Procedury medyczne są jednak coraz bardziej kosztowne, wymagają innowacyjnych urządzeń diagnostycznych, technologii, drogich leków, nowych rozwiązań systemowych i zmiany mentalności nas wszystkich.

Dlatego leczenie pacjentów starszych pozostawia wiele do życzenia. Pacjent to widzi i od razy traci zaufanie do lekarzy. Odczuwa  ogromny stres i zagrożenie powierzając swoje życie i zdrowie w ręce osoby, która za swoje działanie, zaniechanie, brak kompetencji lub błędy w sztuce lekarskiej nie ponosi absolutnie żadnej odpowiedzialności.

Co zrobić w pierwszej kolejności, aby poprawić dolę seniorów?
- Widzę dwa zasadnicze kierunki. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na efektywność wydawanych pieniędzy na wszystkich szczeblach: w szpitalach, przychodniach, także w organizacjach pozarządowych, bo za te same pieniądze można uzyskać skrajnie różny efekt.

Drugą fundamentalną sprawą jest odpowiedzialność personelu medycznego za jakość i efekty działań, o której mówiłam wcześniej. Dziś odpowiedzialność w tych obszarach to fikcja. Ewidentne  błędy lekarskie powodujące trwałe kalectwo, a nawet zgony, pozostają bez konsekwencji. Wszyscy pozostali pacjenci ponoszą finansowe skutki długotrwałego ich naprawiania.

Więcej: www.parlamentarny.pl