Ścigaj: "Emerytura plus" to zasiłek socjalny; seniorom należy się stały wzrost dochodów



PAP/Rynek Seniora - 04 kwietnia 2019 10:15


Świadczenie "Emerytura plus" to jest zasiłek socjalny - oceniła w środę (3 kwietnia) w Sejmie posłanka Agnieszka Ścigaj (Kukiz'15). Podkreśliła, że emerytom należy się stały wzrost dochodów, dlatego że oni na to sobie już zapracowali.

W środę w Sejmie odbywa się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o jednorazowym świadczeniu pieniężnym dla emerytów i rencistów w 2019 r.

Podczas dyskusji nad projektem posłanka Ścigaj powiedziała, że to świadczenie to "zasiłek socjalny". - Trudno nie poprzeć projektu, który trafia dla grupy najuboższej, bo grupa emerytów, rencistów to grupa, która jest naprawdę najbiedniejsza, ma najniższe świadczenia, mało tego, jest najbardziej pokrzywdzona. To są ludzie, którzy 30, 40 lat pracowali na swoje emerytury i renty. Grupa, której należą się godne życie i godne świadczenia - podkreśliła.

Powiedziała, że zgadza się z opiniami, że świadczenia poniżej minimum socjalnego "to jest upokorzenie". - Ale proszę mi powiedzieć, czy nie jest upokorzeniem dawanie im jednorazowego zasiłku socjalnego po tych 30, 40 latach pracy i warunkowanie tego zasiłku tym, że będzie jeden, ten konkretny rząd, który ten zasiłek może dawać. To też jest upokorzenie, panie premierze, naprawdę. Bo tym ludziom należy się stały wzrost dochodów, dlatego że oni na to sobie już zapracowali - powiedziała Ścigaj.

Wskazała, że Kukiz'15 proponuje podniesienie kwoty wolnej od podatku lub obniżenie PIT-u do 10 proc., dzięki czemu - jak powiedziała posłanka - emeryci i renciści zyskaliby 300, 400 zł. - Albo znieśmy w ogóle opodatkowanie emerytur, szczególnie tych najniższych i w takim przypadku te 3 tys. zostanie w kieszeni - powiedziała.

Dodała, że w projekcie dotyczącym tego świadczenia pominięto grupę opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych. - To są ludzie, którzy również nie mogą pójść do pracy i mają niecałe 600 zł na swoje utrzymanie - powiedziała.

Posłanka pytała też, czy osoby, które jeszcze pracują, w przyszłości otrzymają takie świadczenia. - To jest w pewnym sensie przemoc ekonomiczna, panie premierze. Bo to jest wymuszanie pewnych decyzji (na osobach - PAP), które powinny być wolne, świadome tego, że nie będę mieć na chleb. Być może to jest prosta analogia, ale tak to wygląda - powiedziała posłanka.

 Olga Zakolska (PAP)