62-latek podpalił i zabił, bo nie dostał się do DPS?



gazeta.pl/Rynek Seniora - 17 grudnia 2014 10:03


Trwa śledztwo po tragicznym podpaleniu w ośrodku pomocy społecznej pod Skierniewicami. Doszło do niego w poniedziałek (15 grudnia) w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w podskierniewickim Makowie (Łódzkie).

W izbie zatrzymań jest już 62-letni mężczyzna podejrzewany o oblanie benzyną i podpalenie dwóch pracownic ośrodka.

Wczesnym popołudniem widzieli go mieszkańcy Makowa, jak z torbą podróżną chodził w pobliżu Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Około godz. 13 wszedł na pierwsze piętro do pokoju, w którym zazwyczaj były trzy pracownice. Tym razem jedna akurat wyszła do kierowniczki.

Mężczyzna miał rozlać na kobiety i sprzęt benzynę (na miejscu znaleziono trzy nadpalone butelki z resztkami cieszy), a później wszystko podpalić.

Jedna z kobiet nie przeżyła podpalenia. Druga, dotkliwie poparzona, walczy o życie w warszawskim szpitalu.

Zdaniem Prokuratury Okręgowej w Łodzi, są podstawy sądzić, że to było zabójstwo i usiłowanie zabójstwa. Policjanci zatrzymali 62-latka w domu. Zdążył się umyć, ale nadal unosił się od niego silny zapach benzyny. Był trzeźwy.

Więcej wiadomo już też o prawdopodobnych motywach zbrodni. Ten mężczyzna od dłuższego czasu ubiegał się o przyjęcie do domu pomocy społecznej.

Wniosek został odrzucony. Złożył kolejny. Jest świadek, któremu mężczyzna żalił się, że w ośrodku pomocy źle go traktują.

Więcej: www.gazeta.pl