Koalicja "Na pomoc niesamodzielnym": pielęgniarskiej opiece domowej grożą "poważne deficyty"



KL/Rynek Seniora - 21 listopada 2016 10:07


Warunki realizacji długoterminowej opieki pielęgniarskiej w warunkach domowych nadal są poniżej minimalnych oczekiwań - alarmują specjaliści. Powodem tego są nadal zbyt niskie wyceny NFZ oraz coraz bardziej widoczne braki kadrowe.

Warunki realizacji długoterminowej opieki pielęgniarskiej w warunkach domowych nadal będą poniżej minimalnych oczekiwań - tylko trzy wojewódzkie oddziały NFZ dostosowały swoje stawki na 2017 r. do poziomu opublikowanego w obwieszczeniu Agencji Ocen Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT).

Pozostałe proponują nawet o 1/3 mniej. Mimo że AOTMiT rekomenduje stawkę bazową świadczenia na poziomie 30,08 zł, poszczególne oddziały Funduszu chcą za nią płacić znacznie mniej. Niektóre nawet o 30 proc.

Minimum to 36 zł za osobodzień
Na początku obecnej dekady Fundusz, w zależności od województwa, płacił za świadczenia pielęgniarskiej opieki domowej od 29 do 36 zł za osobodzień. W 2014 r. za osobodzień oddziały wojewódzkie NFZ płaciły już tylko od 16 do 28 zł, a w dwóch ostatnich latach uśredniona stawka wynosiła ok. 23 zł.

- Według szacunków dostępnych Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, niezbędne minimum finansowe gwarantujące utrzymanie odpowiedniego poziomu świadczeń opieki pielęgniarskiej realizowanych w domu pacjenta na poziomie wymaganym przez NFZ powinno wynosić co najmniej 36 zł za osobodzień - mówi dr Elżbieta Szwałkiewicz, przewodnicząca Koalicji, wieloletni konsultant krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa przewlekle chorych i niepełnosprawnych.

- Zejście poniżej tej kwoty odbije się na jakości oferowanych świadczeń. I najprawdopodobniej tak będzie, ponieważ z 16 oddziałów NFZ jedynie małopolski, kujawskopomorski i warmińsko-mazurski oferują stawkę 30,08 zł za osobodzień świadczenia. Pozostałe województwa wyceniają je m.in. na ok. 25 zł (świętokrzyskie i wielkopolskie), 24 zł (lubelskie i opolskie), a województwo łódzkie nawet na 22,60 zł. - dodaje.

Potrzeby rosną, a kadr ubywa
W 2030 r. osoby pow. 65. r.ż. stanowić będą niemal 25 proc.  ogólnej liczby ludności Polski - wynika z szacunków GUS. Będzie więc również rosła grupa osób wymagających opieki długoterminowej - już korzysta z niej rocznie około 40 tys. pacjentów. A są to tylko osoby, które spełniają kryteria kwalifikacyjne - sprawność do 40 pkt w Skali Barthel - czyli osoby całkowicie niesamodzielne.

Ciężko chorzy ludzie, których sprawność fizyczna, także bardzo ograniczona, przekracza te 40 pkt, są pozbawieni systematycznej opieki pielęgniarskiej, co kończy się powtarzającymi się hospitalizacjami, czyli bardzo drogim leczeniem. 

Długoterminową opiekę pielęgniarską w warunkach domowych świadczą najczęściej pielęgniarki ze średnią wieku 55 lat i nierzadko 40-letnim stażem pracy, które za  kilka lat odejdą z zawodu. Nie jest takie pewne, że będzie je miał kto zastąpić a przecież w kontekście starzejącego się społeczeństwa zapotrzebowanie na długoterminową opiekę pielęgniarską będzie coraz większe.

- Jeśli decydenci nie zrobią nic, żeby przekonać młodych ludzi do pracy w pielęgniarstwie, to czekają nas poważne deficyty w zapewnieniu właściwej opieki osobom starszym. Póki co, wszystkie działania resortu odnoszą jednak odwrotny skutek - komentuje Szwałkiewicz.

Dysproporcje między opieką domową a ZOL-ami
Specjalistka zwraca również uwagę, że niewystarczające dopilnowanie pacjenta długoterminowego wynikające z zaniżonych wycen może skutkować między innymi poważnym generowaniem kosztów w systemie ochrony zdrowia. Szkoda, że dotąd decydenci nie zadecydowali o liczeniu globalnych kosztów skutków braku właściwej opieki takich jak zapalenie płuc, odleżyny, rany przewlekłe czy zakażenia dróg moczowych.

Według AOTMiT wycena świadczenia długoterminowej opieki pielęgniarskiej w warunkach domowych za osobodzień to 30 złotych, podczas gdy opieka realizowana w zakładzie opiekuńczo-leczniczym wyceniana jest przez NFZ ponad dwukrotnie wyżej.

Dodaje: Nie można tu pominąć uwagi, że jest to ponad 100 proc. niedoszacowanie i że AOTMiT jeszcze tego świadczenia nie wyceniała. A jeśli pacjent trafia do szpitala - na oddział wewnętrzny, chirurgię ogólną, geriatrię, kardiologię czy neurologię, to niezależnie od tego, czy wykonano u niego jakąkolwiek procedurę diagnostyczną lub zabiegową, szpital zawsze ponosi koszt doby hotelowej, obsługi medycznej czy bielizny, które średnio wynoszą od 250 do 300 zł za dzień, w zależności od konkretnego oddziału szpitalnego.

Specjaliści zwracają uwagę, że kolejne dysproporcje widać w wycenie profilaktyki przeciwodleżynowej - w domu kosztuje ona ok. 7 zł, ale gdy pacjent jest hospitalizowany, wydatki rosną dziesięciokrotnie. A już zupełnie niepoliczalne są koszty emocjonalne: stres i trauma związana z pobytem w szpitalu.