Kolejni inwestorzy na polskim rynku opieki: kogo stać na prywatny ośrodek?



Daniel Kuropaś/Rynek Seniora - 05 lipca 2016 09:14


Duże zapotrzebowanie na ośrodki dla seniorów w Polsce mocno kontrastuje z wątłą ofertą opieki długoterminowej i pomocy społecznej. Tę lukę coraz częściej wypełniają prywatne domy seniora i ośrodki opiekuńczo-lecznicze. Potencjalny krąg odbiorców jest szeroki, ale kieszeń emeryta nie jest zbyt głęboka. Na co liczą inwestorzy?

Eksperci mówią zdecydowanie: nie mamy systemu opieki nad pacjentem przewlekle chorym, nie mamy żadnego kompleksowego systemu opieki nad osobą niesamodzielną.

Nie ma wielkiego znaczenia fakt, że całkowita liczba miejsc w formalnym systemie (zakłady opiekuńczo-lecznicze i pielęgnacyjno-opiekuńcze, oddziały geriatryczne i łóżka geriatryczne na oddziałach internistycznych) kształtuje się na poziomie 150 tys., a w zasobach resortu pracy jest kolejne 100 tys. miejsc.

Problem w tym, że w Polsce jest nawet 1,2 mln osób, które określają się jako niesamodzielne, potrzebujące wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. Szacuje się, że ponad 800 tys. osób objętych jest jedynie nieformalną opieką swoich bliskich.

Jak wynika z danych firmy analitycznej PwC, Polska na tle krajów OECD wypada bardzo blado - tylko 5% seniorów powyżej 65. roku życia objętych jest pomocą w ramach opieki długoterminowej, podczas gdy średnia OECD to 14%, a najlepsza w rankingu Szwajcaria osiąga wskaźnik 20%.

Giganci wchodzą do Polski
Problemy z dostępnością i finansowaniem w ramach systemu publicznego sprawiają zatem, że na rynek dynamicznie wchodzą prywatne firmy, które odpowiadają na popyt rosnący wraz ze starzeniem i bogaceniem się społeczeństwa.

 Najbardziej spektakularnym przykładem jest przejęcie przez francuskiego giganta polskiej sieci ośrodków rehabilitacji stacjonarnej i opieki długoterminowej. Orpea ostatecznie w czerwcu br. przejęła 100% udziałów w firmie Medi-system, która oferuje pacjentom ponad 700 miejsc w siedmiu ośrodkach na Mazowszu i Śląsku. Jakie są plany inwestora branżowego?

- Firma z kapitalizacją blisko 5 mld euro na giełdzie paryskiej i ponad 700 ośrodkami w niemal całej Europie nie weszła do naszego kraju po to, by mieć tutaj tylko obecne siedem ośrodków opieki, czyli jeden procent swojej sieci placówek - mówi nam dr Marcin Zawadzki, założyciel i wieloletni prezes Medi-system.

Tysiące nowych łóżek
Żeby sprostać dużemu zapotrzebowaniu na usługi rehabilitacji i opieki długoterminowej nowy inwestor planuje zwiększyć liczbę ośrodków w Polsce, przez akwizycje i budowę nowych ośrodków (projekty typu greenfield). Ambitne plany Orpei zakładają, aby w horyzoncie 5-7-letnim powiększyć bazę łóżkową firmy Medi-system o 3 do 5 tys. łóżek, czyli można mówić o 30-50 nowych ośrodkach.

Czy to możliwe w naszych realiach finansowych? Poziom zamożności polskich emerytów w porównaniu z seniorami z Europy Zachodniej nadal jest znacznie niższy. Czy znajdą się odbiorcy usług oferowanych przez planowane placówki?

- Z całą pewnością Orpea nie zaproponuje w Polsce stawek, które ma w innych krajach Europy Zachodniej. Dodatkowo część usług może być udzielana nieodpłatnie, w ramach kontraktów z NFZ - odpowiada Marcin Zawadzki.

Zauważa jednak, że podstawowe pytanie brzmi: czy zamożność obywateli wzrośnie na tyle, że będzie ich stać na korzystanie z usług opiekuńczych na dobrym poziomie, albo czy NFZ będzie miał środki, by pokrywać koszty opieki osób starszych?

- Niestety, stopa zastąpienia płacy do emerytury będzie coraz mniej korzystna, a emeryt za swoje świadczenie będzie mógł „kupić” coraz mniejszy zakres opieki. Potrzebna jest zatem interwencja państwa - ocenia były właściciel Medi-system.

Jak przypomina, były już zaawansowane prace nad tzw. czekiem opiekuńczym, padały również propozycje wprowadzenia w przyszłości ubezpieczenia pielęgnacyjnego. Możliwe, że obecny czy przyszłe rządy wysuną i zrealizują podobne pomysły.

Ale na razie nic takiego nie funkcjonuje i działający już na rynku inwestorzy muszą brać to pod uwagę. W tej chwili nie przeszkadza im to jednak w planowaniu szerokiej ekspansji.

Za pieniądze z wynajmu
Na przykład Grupa Angel Care chce stworzyć i obsługiwać 1800-2000 miejsc w 10 ośrodkach w całym kraju. Zamierza na to wydać w ciągu pięciu lat około pół miliarda złotych. Drugi ośrodek Angel Care powstanie w Krakowie. Kolejne prawdopodobnie w Poznaniu, Warszawie i Łodzi.

Pierwsze centrum seniora Angel Care we Wrocławiu już działa - zostało oficjalnie otwarte w maju br. Inwestor musiał wyłożyć 50 mln zł na ośrodek, w którym mieszczą się apartamenty dla seniorów z usługami i opieką medyczną, dom opieki, Centrum Chorób Demencyjnych - łącznie dla 250 osób.

Mimo że ceny zaczynają się od około 3,6 tys. za jednoosobowy apartament chroniony, to już w kwietniu br. inwestor miał połowę zarezerwowanych miejsc w domu opieki (4,5 tys. zł za miejsce). - Jak pokazuje ten przykład, zapotrzebowanie na taką spersonalizowaną opiekę jest w Polsce ogromne - twierdzi Michał Kowalski, dyrektor generalny Angel Care.

Zdaniem Rona Bena Shahara, partnera Angel Poland Group, w Polsce coraz więcej osób będzie stać na tego typu opiekę w podeszłym wieku.

Co więcej - jak podkreśla Shahar - sieć oferuje apartamenty i usługi opiekuńcze dostępne dla osób z przeciętną emeryturą. Tłumaczy, że po pierwsze, wystarczy pomoc rodziny. Po drugie, innym możliwym rozwiązaniem jest wynajęcie przez seniora własnego mieszkania, by dzięki temu dopłacić do pobytu w ośrodku Angel Care.

Inwestorem Angel Care jest spółka MD Nursing, prowadząca centra dla seniorów w Europie oraz grupa deweloperska Angel Poland Group.

Wiele możliwych lokalizacji
Usług opiekuńczych nie odpuściła też od dawna obecna na polskim rynku Grupa Medicover. Zdecydowała się, poprzez swoją spółkę Care Experts, na wejście w segment domów opieki dla osób starszych i otwarcie pierwszego sprofilowanego ośrodka w Józefowie pod Warszawą. Jest on w stanie zapewnić opiekę nawet najtrudniejszym pacjentom, m.in. z zaawansowaną demencją czy chorobą Alzheimera.

Spółka zamiary ma równie ambitne, co konkurenci. Jak zapowiada Marek Kubicki, dyrektor zarządzający Care Experts, firma będzie uruchamiać kolejne domy opieki.

- Chcielibyśmy otworzyć coś już w przyszłym roku. Jest miejsce na drugi ośrodek Care Experts w Warszawie, na pewno atrakcyjnymi lokalizacjami są też Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań - wylicza.

Ceny w Józefowie zaczynają się od 3300 zł za miesięczny pobyt. Zdaniem menedżera Care Experts, większość zainteresowanych poszukuje pokoju za około 5 tys. zł. Niewiele jest osób, które stać na zapłacenie 8 tys. zł lub więcej.

Grupa docelowa
- Jak na razie powstają głównie kilkudziesięciołóżkowe domy i jeśli otworzymy kilka czy nawet kilkanaście naszych ośrodków - znajdą się odbiorcy. To jeszcze nie jest duży poziom wielkości inwestycji - zapewnia dyrektor Kubicki.

Trzeba się jednak zastanowić, kogo będzie na taką opiekę stać? Jaka jest grupa docelowa potencjalnych odbiorców usług oferowanych w nowych ośrodkach opiekuńczo-leczniczych?

- Mówimy o osobach, które prowadzą własne interesy, zajmują wysokie stanowiska menedżerskie, w związku z tym stać ich na to, żeby opłacić pobyt swoich rodziców - wskazuje dyrektor zarządzający Care Experts.

Jeżeli myślimy o grupie potencjalnej, są jeszcze osoby, które mają emerytury mundurowe, profesorskie, naukowe, emerytury sędziowskie, prokuratorskie.

Poza tym warto przypomnieć, że jeśli ktoś decyduje się na opiekę w jednostce publicznej, oddaje 70% swojej emerytury. - Jak ktoś ma emeryturę 2 tys. zł, to nie jest to dużo. Jeśli emerytura wynosi 4-6 tys. zł - a takich osób wbrew pozorom nie jest tak mało - to 70 proc. tej emerytury wynosi nawet 3-4 tys. zł - wskazuje dyrektor Kubicki.

- Każda placówka w systemie publicznym, DPS czy ZOL, i tak zabiera te pieniądze, więc naprawdę warto dopłacić nieco więcej z własnej kieszeni na wyższą jakość w prywatnej placówce - przekonuje przedstawiciel Care Experts.

Przypomina, że za opiekę nad swoimi bliskimi nie musi przecież dopłacać jedna osoba z rodziny - do opłaty może się dołożyć syn, córka, brat, żona. - Wtedy, w mojej ocenie, ta baza potencjalnych odbiorców jest na tyle duża, że te powstające domy opieki dla około kilkudziesięciu czy stu osób na pewno znajdą chętnych - podsumowuje Marek Kubicki.