Opieka długoterminowa: Polska idzie w przeciwnym kierunku niż Europa



DKX/Rynek Seniora - 15 czerwca 2015 12:52


Od kilku lat systematycznie maleje stawka za tzw. osobodzień pielęgniarskiej opieki długoterminowej nad pacjentami w domu. - Jeśli ten trend nie zostanie odwrócony, chorzy przewlekle będą trafiać na oddziały szpitalne, co spowoduje niekontrolowany wzrost wydatków NFZ - ostrzega dr Elżbieta Szwałkiewicz, przewodnicząca Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

Jeszcze kilka lat temu NFZ, w zależności od województwa, za świadczenia pielęgniarskiej opieki domowej nad osobami niesamodzielnymi dotkniętymi przewlekłymi chorobami (m.in. chorobą Parkinsona, chorobą Alzheimera, otępieniem, stwardnieniem rozsianym, po udarze mózgu, ze schorzeniami układu ruchu) i długotrwale unieruchomionymi płacił od 29 do 36 zł za osobodzień. Tak było w 2010 roku. Od tego czasu z roku na rok ich wycena była obniżana. W 2014 roku za osobodzień oddziały wojewódzkie NFZ płaciły już tylko od 16 do 28 zł, a w tym roku uśredniona stawka wynosi 23 zł.

Dla porównania, świadczenia opieki pielęgniarskiej realizowane w zakładzie opiekuńczo-leczniczym zostały wycenione na kwotę od ok. 70 do 85 zł za osobodzień. A jeśli pacjent trafia do szpitala - na oddział wewnętrzny, chirurgię ogólną, geriatrię, kardiologię czy neurologię, to niezależnie od tego, czy wykonano u niego jakąkolwiek procedurę diagnostyczną lub zabiegową, jego pobyt kosztuje od ok. 250 do 300 zł za dobę.

- Według naszych szacunków, absolutne minimum finansowe, jakie powinno zostać zagwarantowane, aby utrzymać jakość świadczeń opieki pielęgniarskiej realizowanych w domu pacjenta na poziomie wymaganym przez NFZ, wynosi 36 zł za osobodzień - mówi dr Elżbieta Szwałkiewicz, wieloletni konsultant krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa przewlekle chorych i niepełnosprawnych.

Dramatyczna sytuacja w opiece długoterminowej
W kwietniu br. Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” skierowała w tej sprawie pismo do Ministerstwa Zdrowia i premier Ewy Kopacz, apelując w nim o „przeznaczenie odpowiednich środków finansowych, niezbędnych do uratowania opieki długoterminowej w Polsce”.

"Większość krajów europejskich już dekadę temu dostrzegła wyzwania oraz zagrożenia, jakie niesie za sobą starzenie się społeczeństwa. Tym samym, chcąc zabezpieczyć zarówno obywateli, jak i system opieki zdrowotnej przed niekontrolowanym i destrukcyjnym wzrostem wydatków na opiekę medyczną, skoncentrowano się na rozwoju świadczeń pielęgnacyjnych poza szpitalem. Niezrozumiałe jest to, dlaczego Polska idzie w przeciwnym kierunku. O ile zauważamy wiele pozytywnych zmian w obszarze opieki socjalnej, o tyle sytuacja w opiece długoterminowej pogarsza się i obecnie jest dramatyczna” - czytamy w piśmie. Ministerstwo Zdrowia nie odpowiedziało na nie dotąd.

- W całym systemie opieki zdrowotnej nie znajdzie się innego rodzaju świadczeń, które w ostatnich pięciu latach byłyby tak dramatycznie niedoszacowane. Wieloletnie niedoszacowanie w finansowaniu opieki długoterminowej spowodowało, że ten sektor ochrony zdrowia znalazł się na skraju przepaści - ocenia Elżbieta Szwałkiewicz. - Jeśli to się nie zmieni, już za kilka miesięcy dojdzie do eskalacji problemu: masowego wypowiadania umów przez świadczeniodawców, protestów pielęgniarek i dochodzenia roszczeń przez pacjentów - przestrzega szefowa Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, zrzeszającej ponad 500 organizacji, instytucji i osób działających na rzecz osób niesamodzielnych i przewlekle chorych.