Przełom? Coraz mniej przejmujemy się opieką nad rodzicami i krewnymi



Katarzyna Lisowska/Rynek Seniora - 01 grudnia 2015 14:41


Jeszcze 15 lat temu była to jedna z najczęstszych przyczyn stresu, jaki towarzyszył życiu osób dorosłych. - Dziś to się zmieniło, bo zdecydowanie powszechniejsze stało się przekazywanie seniorów pod opiekę osobom z zewnętrz - mówi prof. Janusz Czapiński.

Jak pokazuje Diagnoza Społeczna 2015, Polacy odczuwają obecnie mniejszy stres związany z opieką nad rodzicami lub starszymi krewnymi - w porównaniu do danych sprzed kilkunastu lat. W stosunku do 2000 r. wskaźniki w tym obszarze spadły o 30 proc.

Zmiany te wynikają częściowo ze zmian w strukturze gospodarstw domowych i w relacjach między ich członkami. Dane wskazują, że w tym czasie ubywało osób w podeszłym wieku (rodziców, teściów, krewnych), za które czuliby się odpowiedzialni inni członkowie gospodarstwa domowego.

W 2000 r. 81 proc. respondentów czuło się odpowiedzialnymi za opiekę nad starszymi krewnymi, a w 2015 r. już tylko 66 proc.

Jak przyznaje nam prof. Czapiński, współredaktor i pomysłodawca Diagnozy, ogólny poziom stresu życiowego Polaków był w roku 2015 najniższy od początku prowadzonego badania, czyli od roku 2000. Generalnie jesteśmy bardziej optymistycznie nastawieni do życia.

- Dziś wizja opieki nad rodzicami i starszymi krewnymi nie jest już dla nas takim problemem. To efekt tego, że zdecydowanie częściej decydujemy się oddać naszych seniorów pod opiekę osobom trzecim - mówi profesor.

Zmieniła się nasza mentalność
W jego opinii to oczywiście pochodna tego, że na przestrzeni kilkunastu lat rozwinął się rynek usług opiekuńczych, ale i zmieniła się też mentalność Polaków i stosunek do zapewniania seniorom usług obcych osób.

Dwie dekady temu powszechna była opinia, że to dzieci osób starszych powinny samodzielnie zajmować się nimi. Wielu Polaków negatywnie oceniało postawę tych rodzin, które decydowały się na umieszczanie swoich krewnych w domach opieki. Dziś taka postawa odeszła do lamusa.

Jak przyznaje profesor Czapiński rodziny nie są już z tego powodu skazywane na ostracyzm.

- Obecnie nikt nikogo nie postawi pod pręgierzem za oddanie rodzica do domu seniora - również z tego powodu, ze zdecydowanie zmieniło się również postrzeganie i samych placówek. To, co kiedyś nazywano umieralniami, przeistoczyło się o w domy spokojnej i złotej jesieni życia. Zdecydowania podniósł się standard świadczonych tam usług i ich zakres - przekonuje prof. Piotr Błędowski, dyrektor Instytutu Gospodarstwa Społecznego, Zakład Polityki Społecznej SGH.

Ekspert zwraca uwagę, że diametralnie poprawiło się zaplecze usług opiekuńczych, które faktycznie stały się bardziej dostępne. Jednak, jak zaznacza, wciąż większość z nich jest odpłatna, a to oznacza, że obciąża budżety rodzin.

Zmienili się i seniorzy
Nasi rozmówcy wskazują, że nie bez znaczenia jest też fakt, że dziś znaczna większość osób starszych to osoby w miarę zdrowe, aktywne życiowo, samodzielne fizycznie i finansowo i - co nie bez znaczenia dla przyszłości - coraz lepiej wykształcone.

W najbliższych latach do grupy seniorów będą dochodziły kolejne roczniki z boomu edukacyjnego, jaki nastąpił po zmianie systemu w latach 90. A to oznacza znacząca zmianę klasy populacji emerytów. Obecnie poziom wyższego wykształcenia emerytów wzrósł w grupie osób w wieku 60+ o ponad 20 proc w stosunku do 2000 r. Jeszcze więcej, bo aż o 37 proc. wzrósł w grupie 80-latków.

Jak wyjaśnia nam prof. Błędowski, oznacza to, że będzie rósł odsetek zdrowszej populacji seniorów lepiej przygotowanej do starości, gdyż wykształcenie ma decydujący wpływ na jakość i styl życia.

- Nie jest niczym odkrywczym, że wraz z poziomem wykształcenia rośnie ogólny stan zdrowia. Dlaczego? To bardzo łatwo wytłumaczyć. Osoby lepiej wykształcone mają większą świadomość odnośnie czynników ryzyka zachorowań, lepiej dbają o higienę i profilaktykę. Gdy coś ich niepokoi, częściej szukają pomocy specjalistów - tłumaczy.

Eksperci wskazują, że osoby gorzej wykształcone pracują też zazwyczaj w zawodach, w których poziom pracy fizycznej jest wyższy, stąd też większe obciążenie dla organizmu, co po latach daje dotkliwe efekty zdrowotne. Mają też niższy poziom dochodów, więc cechuje ich niższy standard życia.

Wykształceni, zdrowsi, dłużej pracujący
Jak dodaje prof. Błędowski, osoby o wyższym wykształceniu dłużej pozostają samodzielne też z tego powodu, że potrafią lepiej korzystać z oferty wsparcia skierowanej dla populacji seniorów i generalnie mają większą umiejętność dostosowania się do nowej sytuacji życiowej.

Poziom wykształcenia ma też znaczenie w kwestii długości aktywności zawodowej. Ok. 37 proc. mężczyzn i 13 proc. kobiet po 60 r.ż. pozostaje aktywnych zawodowo. I to właśnie osoby z wyższym wykształceniem pozostają dłużej na rynku pracy. Ponieważ grupa ta będzie rosła w przyszłości, będzie więcej seniorów na rynku pracy.

Jak się jednak okazuje, osoby po osiągnięciu wieku emerytalnego w Polsce rzadziej podejmują pracę niż ich rówieśnicy z innych państw. Cztery razy rzadziej niż seniorzy szwedzcy, szwajcarscy czy estońscy.

Wraz z zmianami wykształcenia seniorów w opinii ekspertów należy się spodziewać, że będą oni oczekiwać większego udziału w życiu społecznym.

Wielopokoleniowa rodzina... kto o niej pamięta?
Obecnie szacuje się, że co czwarty senior mieszka samotnie. Ich odsetek rośnie z wiekiem od 15 do 35 proc. Skok odsetka następuje w okolicach 75 roku życia i dotyczy głownie kobiet. Samotnie mieszka w tym przypadku 34 proc. seniorek i 16 proc. seniorów.

- Seniorzy, podobnie jak cała populacja Polaków, deklarują ogólne zadowolenia z życia – przypomina prof. Czapiński.

Coraz lepiej oceniają i swoją sytuacje rodzinną i zdrowotną. Według Diagnozy Społecznej 2015 dochody w gospodarstwach emeryckich nie ustępują dochodom w gospodarstwach pracowniczych. Oczywiście za kilkanaście lat to się radykalnie zmieni i przyszli emeryci będą w znacznie gorszej sytuacji niż obecni.

Osoby w wieku powyżej 60-65 lat, wychowane i dorastające w PRL, jeśli tylko czują się w miarę zdrowe, sprawne fizycznie i stać je na zaspokojenie bieżących potrzeb, nie odczuwają powodów do zmartwień. W ostatnim czasie spadł też odsetek gospodarstw domowych, których nie stać na korzystanie ze świadczeń zdrowotnych.

W oparciu o Diagnozę można sformułować pogląd, że polskie rodziny bogacą się i coraz częściej gromadzą oszczędności. Najbardziej istotnym celem oszczędzania jest zabezpieczenie się na starość, wobec sytuacji losowych, a także zapewnienie przyszłości dzieciom. Na te cele przeznaczona jest blisko połowa zgromadzonych środków.

Eksperci zwracają uwagę na fakt zwiększania się skłonności do zabezpieczenia na starość wśród osób starszych, sygnalizowany także w innych badaniach. Wydaje się, że w kolejnych latach w związku ze zmianą struktury wieku ludności profil oszczędzania powinien się zmieniać - można oczekiwać zarówno wzrostu oszczędności związanych z inwestycjami w zdrowie (leczenie, rehabilitacja, wypoczynek), jak i zabezpieczenia się na okres wieku starszego.

* "Diagnoza Społeczna" to badanie warunków i jakości życia Polaków, prowadzone od 2000 r. przez zespół pod kierunkiem prof. Janusza Czapińskiego.