Co z dostępem do wyrobów medycznych? Niepokój pacjentów, lekarzy i producentów



Katarzyna Lisowska/Rynek Seniora - 22 lipca 2016 11:00


Projekt zmian w ustawie refundacyjnej wyrobów medycznych społecznych wywołuje niepokój pacjentów, lekarzy i producentów. Zdaniem tych ostatnich proponowane zmiany najbardziej niekorzystnie dotkną osoby, które na co dzień korzystają z worków stomijnych, aparatów słuchowych oraz pieluchomajtek.

W czwartek (21 lipca) odbyła się w Sejmie debata dotycząca projektu nowelizacji ustawy refundacyjnej wyrobów medycznych, który znajduje się w konsultacjach społecznych.

Pacjenci, którzy zwracają uwagę na problemy w dostępie do wyrobów medycznych, obawiają się, że ich sytuacja wraz ze zmianą zasad refundacji jeszcze się pogorszy. Producenci oceniają z kolei, że nowe przepisy wykluczą z rynku część firm, a lekarze boją się, że zamiast najlepszego produktu będą musieli rekomendować najtańszy.

Ustawa jest nową częścią koszyka świadczeń gwarantowanych. Minister zdrowia będzie określał grupę wyrobów medycznych, które będą poddawane podobnej procedurze jak leki. Będą określane ich wymagania techniczne, a komisja ekonomiczna będzie prowadziła negocjacje dotyczące ustalenia ostatecznych cen.

Podobnie jak w przypadku leków, producenci będą zgłaszać swoje produkty wnioskując o objęcie refundacją i ustalenie urzędowej ceny zbytu wyrobów wydawanych na zlecenie lub o ustalenie urzędowej ceny dla wyrobów stosowanych w ramach udzielania świadczeń gwarantowanych.

Projekt ustawy zakłada zróżnicowane opłat za składanie wniosków o znalezienie się poszczególnych wyrobów się na liście refundacyjnej. W trakcie negocjacji zostanie ustalona cena urzędowa, następnie zostanie stworzona grupa limitowa i określona wysokość limitu finansowania, do którego NFZ będzie refundował wyrób medyczny. Powyżej tego limitu pacjent dopłaci za niego we własnym zakresie.

Ministerstwo wskazuje, że nowa regulacja pozwoli na optymalizację i zwiększenie przejrzystości wydatków NFZ na wyroby medyczne finansowane w ramach świadczeń gwarantowanych oraz umożliwi standaryzację realizacji tych świadczeń.

Zaskoczenie krytyką
Ewa Warmińska, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia przyznała, że liczne głosy krytyki, które pojawiły się w trakcie konsultacji społecznych, zaskoczyły resort.

- Naszą intencją było zmniejszenie kosztów ponoszonych przez pacjentów na wyroby medyczne i poprawa dostępności do tych środków - komentowała Warmińska.

Jak wyjaśniała, celem resortu jest wprowadzenie nowego systemu finansowania wyrobów medycznych, wzorowany na mechanizmie refundacji leków. Ma to sprawić, że zostanie rozwiązany problem nieprawidłowości w zakresie świadczeń gwarantowanych dotyczących zaopatrzenia w wyroby medyczne na zlecenie.

W opinii MZ obecne nieprawidłowości wynikają m.in. z braku maksymalnej marży detalicznej naliczanej od ceny hurtowej w przypadku produkowanych seryjnie wyrobów medycznych.

System refundacji wyrobów medycznych powinien funkcjonować w taki sposób, aby w ramach dostępnych publicznych środków odpowiadał w możliwie najwyższym stopniu aktualnemu zapotrzebowaniu i poprawił dostępność do świadczeń.

- Resort chce też rozdzielić finansowanie pewnych świadczeń w połączeniu z produktem oraz wprowadzić możliwość współpłacenia pacjenta za produkty ponadstandardowe. Jeżeli obecnie dana placówka otrzymuje określoną kwotę za świadczenie i zastosowany produkt to oczywiste jest, że wybierze produkt najtańszy po to, by zarobić możliwie najwięcej - mówiła dyrektor.

- Jeżeli teraz będzie osobno płacone za świadczenie i produkt, a te dodatkowo będą ustandaryzowane, to lecznice nie będą przy ich wyborze koncentrowały się na cenie - dodała.

Co jest standardem?
Prof. Krzysztof Bielecki, znany warszawski chirurg ze Szpitala Solec w Warszawie zwrócił uwagę, że w przypadku takich wyrobów medycznych jak endoproteza, czy implant trudno odgórnie ustalić, co jest standardem, bo każdy chory jest inny.

-  Obawiam się sytuacji, gdy to nie lekarz będzie ustalał jak produkt medyczny ma być stosowany przez pacjenta, a zrobi to resort. Przypominam, że w ostatecznym rozrachunku, gdy produkt nie będzie odpowiedni, chory będzie kierował pretensje w kierunku swojego specjalisty. Dlatego w imieniu lekarzy apeluję by nie burzyć tego, co dobrze funkcjonuje - wskazywał profesor;

Poseł Marek Hok (PO) dopytywał przedstawicieli resortu skąd wzięła się nagła zmiana w podejściu do współpłacenia przez pacjentów. - W projekcie noweli mówi się wprost o możliwości dopłat pacjentów do produktów tzw. ponadstandardowych. Dotychczas było tak, że jeżeli jakaś lecznica chciała wprowadzić dopłaty dla pacjentów, by ci mogli mieć np. wszczepiane lepsze soczewki, grożono jej odebraniem kontraktu, a nawet sądem - przypomniał Hok.

Posłowie z niepokojem odnosili się do faktu, że w projekcie brakuje też ścisłych wytycznych dotyczących wysokości dopłat, jakie mieliby ponosić pacjenci i wskazania konkretnych produktów, jakich miałyby one dotyczyć.

Posłanka Elżbieta Radziszewska (PO) podkreślała, że członkowie Zespołu nie są przeciwko ulepszaniu systemu ochrony zdrowia. Pojawia się jednak wiele znaków zapytania w regulacjach dot. wyrobów medycznych.

Zbyt wiele znaków zapytania
- Są obawy czy faktycznie chodzi o lepsze zabezpieczanie pacjentów czy raczej o szukanie oszczędności w systemie tak, by dopinał się budżet. Nie wiemy, czy opracowano kryteria, według których będą dobierane do listy wyroby medyczne. Nie wiemy także, jak rozwiązane będą sytuacje, gdy pacjent będzie wymagał np. innej endoprotezy niż ta określona w standardzie - zauważyła.

Wobec krytycznych głosów dotyczących planowanych zmian, Parlamentarny Zespół ds. Podstawowej Opieki Zdrowotnej i Profilaktyki postanowił wystąpić do resortu zdrowia o wydłużenie prac nad ustawą do końca roku.

- Jeżeli, jak podkreśla MZ, ustawa ma poprawić sytuację pacjentów, to trzeba rozwiać wszelkie wątpliwości - stwierdziła Lidia Gądek, przewodnicząca Zespołu.

Także Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Kozłowska przyznała, że projekt zawiera wiele niewiadomych.

- Nie wiemy, jakie będą limity na produkty medyczne. Nie wiadomo, jakie będą wysokości dopłat. Nie wiemy, czy apteki będą mogły prowadzić instruktaż dla stomików. Te wątpliwości powinny być rozwiane przed przyjęciem ustawy - podkreślała rzecznik.

Obawy producentów
Proponowane zmiany najbardziej niekorzystnie dotkną osoby, które na co dzień korzystają z worków stomijnych, aparatów słuchowych oraz pieluchomajtek.

Producenci wyrobów medycznych podkreślali, że nowe zasady mogą doprowadzić do likwidacji wielu sklepów medycznych, co z pewnością nie poprawi dostępności do wyrobów medycznych pacjentów.

Zwracali też uwagę, że po wprowadzeniu ustawy pogorszy się, jakość wyrobów, bo zacznie się zbijanie na siłę cen przy negocjacjach. Podobnie jak w przypadku farmacji, część dużych firm wyjdzie z Polski, inne pozostaną, ale będą musiały sprzedawać za niższą cenę gorsze produkty.

Dyrektor Warmińska przekonywała, że resort czeka na uwagi i będzie na bieżąco zmieniać ustawę, by nowe przepisy poprawiły sytuację w obszarze produktów medycznych.

- Nie szukamy dodatkowych oszczędności, chodzi o poprawę komfortu pacjentów. Nie zakładamy, że wszystkie wyroby będą podlegały natychmiast rygorom ustawy. Będą stopniowo przechodzić do nowego systemu i pewne produkty jeszcze długo będą podlegać dotychczasowym zasadom - odpowiadała.

Wskazywała, że nowela to odpowiedź na skargi pacjentów.

- Obecnie chorzy mówią, że ograniczają ich limity, że mają problem z zaopatrzeniem w dobre produkty. Nie jest naszym celem likwidowanie sklepów medycznych. Chcemy zachować wszystkie produkty obecne na rynku. Chcemy jedynie uporządkować ten obszar - komentowała.

Obecnie projekt ustawy jest w trakcie konsultacji zewnętrznych, których termin upływa 25 lipca.