40 proc. alergologów nie odczula pacjentów. A to jedyne leczenie przyczynowe



PAP/Rynek Seniora - 18 listopada 2016 08:53


Aż 40 proc. alergologów w naszym kraju nie wykonuje zabiegów odczulania, choć jest to jedyna metoda, która działa przyczynowo i doprowadza do wytworzenia trwałej tolerancji na substancje uczulające - alarmuje prof. Andrzej Emeryk z Kliniki Chorób Płuc i Reumatologii Dziecięcej UM w Lublinie.

W przypadku alergii na pyłki roślin odczulanie powinno się rozpocząć kilka miesięcy przed rozpoczęciem ich pylenia, czyli jesienią. W Polsce pylenie roślin rozpoczyna się zwykle w lutym i marcu, w razie łagodnej zimy może ono wystąpić już pod koniec stycznia.

- Aż 40 proc. alergologów w naszym kraju nie wykonuje zabiegów odczulania, choć jest to jedyna metoda, która działa przyczynowo i doprowadza do wytworzenia trwałej tolerancji na substancje uczulające. Preferowane jest leczenie farmakologiczne działające jedynie na objawy alergii - twierdzi prof. Andrzej Emeryk. 

Jaką część alergików można odczulać?
Zdaniem specjalisty, odczulanie - nazywane immunoterapią alergenową - można wykonywać u 25 proc. osób cierpiących na alergiczny nieżyt nosa, 12 proc. astmatyków oraz 7-8 proc. chorych na atopowe zapalenie skóry. Metodę tę można stosować w przypadku uczulenia na roztocza kurzy domowego, pyłki traw, zbóż i chwastów, zarówno u dzieci jak i dorosłych. Dostępnych jest coraz więcej technik immunoterapii na kolejne substancje uczulające.

- W Polsce metoda ta nie jest w pełni wykorzystywana, na dodatek w niewielkim stopniu stosuje się nowe techniki jej wykonywania - powiedział prof. Emeryk. Specjalista przedstawił na spotkaniu dane, z których wynika, że odczulanie wykonywane jest u zaledwie 4-6 proc. dzieci w wieku 13-14 lat. Nieco lepiej jest w Warszawie, gdzie immunoterapii alergenowej poddaje się 5-8 proc. dzieci w tym wieku.

Czytaj też: Prof. Kuna: im więcej betonu, czy asfaltu, tym więcej alergii

Zdecydowania przeważa odczulanie iniekcyjne polegające na podaniu szczepionki podskórnej, która początkowo stosowana jest co kilka dni, a potem raz na miesiąc przez 3-5 lat. Taki zabieg musi wykonać lekarz alergolog w gabinecie.

- W naszym kraju w ten sposób w 2015 r. odczulanych było 84 proc. alergików, u których zabiegi te mogą być wykonywane. U pozostałych 16 proc. pacjentów wykorzystuje się odczulanie podjęzykowe w postaci kropli lub tabletek - podkreślił specjalista. Dodał, że w innych krajach średnio połowa pacjentów stosuje jedną lub drugą metodę.

Ekspert poleca metodę podjęzykową
Prof. Emeryk uważa, że immunoterapia podjęzykowa powinna być w Polsce częściej stosowana, ponieważ jest wygodniejsza w użyciu, bo pacjent może ją stosować samodzielnie, poza tym wykazuje nieco większą skuteczność. "Sekcja immunoterapii alergenowej Polskiego Towarzystwa Alergicznego, której jestem wiceprzewodniczącym, chce przekonać do niej zarówno alergologów, jak decydentów naszej służby zdrowia - podkreślił specjalista.

W rozmowie z PAP prof. Emeryk przyznał, że roczne odczulanie przy użyciu szczepionek podjęzykowych jest nawet kilkukrotnie droższe. Biorąc jednak pod uwagę wszystkie koszty, w tym wykonania zabiegu w gabinecie lekarza w przypadku preparatu podskórnego, są one porównywalne - zaznaczył.

- To pacjent powinien decydować, jaką chce stosować metodę immunoterapii alergenowej, tymczasem w naszym kraju jak na razie refundowana jest tylko szczepionka podskórna - powiedział prof. Emeryk. Za niektóre szczepionki podskórne chory płaci zaledwie 3,2 zł.

Odczulanie hamuje powikłania
Specjalista przyznał, że najważniejsze jest upowszechnianie w Polsce immunoterapii alergenowej.

- Prewencja jest u nas całkowicie zaniedbana. Tymczasem z dotychczasowych obserwacji wynika, że u osób, u których można stosować odczulanie i okazało się ono skuteczne, tolerancja na alergeny utrzymuje się nawet 25 lat - zapewniał prof. Emeryk.

Odczulanie obojętnie jaką metodą hamuje tzw. marsz alergiczny - polegający na tym, że jedna postać alergii przechodzi w drugą. Na przykład, alergia pokarmowa u dziecka może przejść w atopowe zapalenie skóry lub alergiczny nieżyt nosa, co z kolei grozi rozwojem astmy oskrzelowej.

Według danych Epidemiologii Chorób Alergicznych w Polsce (ECAP) na alergie cierpi już ponad 36 proc. Polaków, a w 2020 r. odsetek ten zwiększy się do ponad 40 proc. Za 4 lata 24 proc. naszej populacji będzie narzekało na pyłki traw, a 34 proc. na roztocza kurzu domowego. Pylenie roślin z różnym nasileniem trwa w u nas od lutego do września.