Aleksander Doba: z powodu niedosłuchu czułem się wykluczony
Autor: Rynek Seniora   29 września 2015 12:18

Żaden aparat nie zastąpi naszego naturalnego słuchu, ale może podnieść komfort naszego życia. […] Aparaty są coraz doskonalsze, można je zaprogramować i dostosować do różnych sytuacji życiowych - przekonuje znany kajakarz i podróżnik Aleksander Doba, który cierpi z powodu niedosłuchu.

Anna Święcka-Głowacka: Czy mógłby Pan powiedzieć, kiedy zaczęły się u Pana problemy ze słuchem
Aleksander Doba: Kiedyś byłem szybownikiem, miałem częste, wszechstronne badania. Żeby otrzymać pozwolenie na latanie szybowcami, stan zdrowia musiał być bardzo dobry. Spełniałem te wymagania. Potem zaczęło się jednak pogarszać. Teraz mam ponad 68 lat. Ale jeszcze przed „pięćdziesiątką” zauważyłem, że mam gorszy słuch.

- Czy pamięta Pan, co było impulsem, który skłonił Pana do podjęcia działania w walce z problemami słuchowymi?
- Lubię spędzać czas z ludźmi. I chyba właśnie podczas spotkań ze znajomymi zrozumiałem, że muszę coś z tym słuchem zrobić. Kiedy rozmawialiśmy w kilka osób, ktoś opowiedział jakiś kawał, a ja czegoś nie dosłyszałem. Inni się śmiali po usłyszeniu dowcipu, a ja nie usłyszałem puenty… Inni się śmiali, więc ja też się śmiałem, tylko nie wiedziałem z czego. To takie głupie uczucie. Bałem się, że jeśli ktoś o coś zapyta, to nie usłyszę i nie zrozumiem, a jak nie zrozumiem, to nie odpowiem na pytanie. I tak się zdarzało kilka razy… Przez to czułem się wykluczony. Stwierdziłem, że część wrażeń po prostu mi umyka, więc postanowiłem to zmienić.

- Jakie kroki podjął Pan w walce z niedosłuchem? Gdzie poszedł Pan sprawdzić, co jest z tym słuchem nie tak?
- Widziałem różne reklamy z informacjami, że zapraszają na bezpłatne testy słuchu. W końcu skusiłem się na te badania. Okazało się, że mam gorszy słuch. Miałem wtedy okazję sprawdzić, jak działają aparaty słuchowe - usłyszałem dźwięki, których już normalnie nie odbierałem. Uświadomiłem sobie, że w tych aparatach lepiej słyszę, więc postanowiłem w nie zainwestować. I już czułem się trochę lepiej.

- Czy łatwo było się Panu przystosować do noszenia aparatów słuchowych?
- Na początku traktowałem je jako protezę. Nie używałem ich stale, tylko w niektórych momentach. Tak sobie myślałem, że jak będę korzystał na co dzień z tych aparatów, to mój zmysł słuchu ulegnie szybszemu zniszczeniu. Starałem się te resztki słuchu tak jakby „ćwiczyć”. Ale niestety, gdy dochodziło do rozmowy z kilkoma osobami, musiałem włożyć aparaty. Wkrótce okazało się, że ubytek słuchu się pogłębiał i musiałem stosować coraz lepsze modele. Zrozumiałem, że skoro jestem tak aktywny towarzysko, to muszę mieć dobre aparaty i coraz częściej je nosić, bo bez tego po prostu nie mogę funkcjonować.

- Czy był Pan zadowolony z aparatów, które Pan kupił? Spełniły Pana oczekiwania?
- Faktem jest, że żaden aparat nie zastąpi naszego naturalnego słuchu, ale może podnieść komfort naszego życia. […] Aparaty są coraz doskonalsze, można je zaprogramować i dostosować do różnych sytuacji życiowych. Lepszy aparat niestety znaczy droższy. Ale radzę spróbować, zwłaszcza tym ludziom, którzy mają wyraźne problemy ze słuchem. Myślę, że wszystkie osoby, które mają ubytek słuchu i zdecydowały się na zakup aparatu podzielą moją opinię, że można z tymi aparatami normalnie żyć.

- Miał Pan jakieś trudności związane z używaniem aparatów?
- Nie. Z moimi aparatami radzę sobie doskonale. Co prawda trzeba o nie specjalnie dbać - należy je czyścić, pilnować, żeby były w  suche, pamiętać, że nie można w nich chodzić w czasie deszczu. Takie ograniczenia w zakresie obsługi są może większe niż w przypadku okularów, ale za to okularów nie można ukryć.

- Ukrywa Pan swoje aparaty? Czy jest to wstydliwa sprawa?
- Nie ukrywam specjalnie aparatów, a nawet często się nimi chwalę i mówię, że to dzięki nim dobrze słyszę. Mam teraz długie włosy i aparatów w ogóle nie widać. […] myślę, że nie ma się czego wstydzić.  Kiedy cierpimy na niedosłuch możemy te dolegliwości zmniejszyć albo prawie je usunąć poprzez noszenie aparatów.

- Czy ktoś z Pana najbliższych cierpi na niedosłuch?
- U mnie jest to chyba sprawa genetyczna, mój ojciec miał problemy ze słuchem. Miał jakiś aparat, pokazywał mi go, ale właściwie go nie używał. Pamiętam, że musieliśmy do niego mówić głośno i wolno.

BĄDŹ NA BIEŻĄCO!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekseniora.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Seniora: polub nas na Facebooku

Rynek Seniora: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Seniora na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych


Dyskusje


  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.
  • Wirtualny Nowy Przemysł Rynek Zdrowia Farmer Nowy Przemysł Dla handlu Promocjada
    Property News Portal Samorządowy Giełda rolna Infodent24 Rynek aptek House Market
    Portal Spożywczy Puls HR Koszyk cenowy Property Design Sady Ogrody Centrum Kreowania Liderów
  • Serwisy i wydawnictwa o budowie i urządzaniu domu.