Ciągle przesuwamy granicę. Przeszczepy ratują coraz starszych



Jacek Wykowski/Rynek Seniora - 07 listopada 2016 12:04


Dla wielu osób z chorobami szpiku lub ze skrajną niewydolnością serca, wątroby czy płuc przeszczep jest jedyną metodą, która może uratować życie. O tej oczywistej prawdzie eksperci przypomnieli podczas czwartkowej (3 listopada) konferencji w Warszawie. Jednocześnie prof. Lech Cierpka, konsultant krajowy w dziedzinie transplantologii klinicznej, w rozmowie z portalem rynekseniora.pl podkreślił, że nie tylko wiek biorców, ale także i dawców ulega ciągłemu wydłużaniu.

Warszawska konferencja, podczas której eksperci rozmawiali o historii, stanie obecnym i trendach w transplantologii, poświęcona była jubileuszowi 20-lecia "Poltransplantu".

O utworzeniu państwowej jednostki Centrum Organizacyjno-Koordynującego do spraw Transplantacji "Poltransplant" zdecydowano wraz z uchwaleniem ustawy transplantacyjnej w 1995 r. Powołano je w 1996 r.

- „Poltransplant” powstał z inicjatywy środowiska polskich transplantologów, które dostrzegło potrzebę skoordynowania działań ośrodków transplantacyjnych, głównie w zakresie pobrań wielonarządowych. W ślad za tym poszły późniejsze uregulowania prawne - wspominał prof. Roman Danielewicz.

Kiedy śmierć oznacza życie
Wojciech Czapiewski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Koordynatorów Transplantacyjnych zauważył, że transplantologia kojarzy się Polakom głównie ze śmiercią.

- Cały czas wraca się do tego, że ktoś umiera i że pobiera się od niego narządy. Praca koordynatorów transplantacyjnych kojarzy się z silnymi emocjami. Nie ma spójnego przekazu do społeczeństwa, że transplantologia wiąże się z życiem - tłumaczył. Zauważył, że to zadanie spada właśnie na koordynatorów pracujących w szpitalach. To oni identyfikują potencjalnych dawców, na nich spoczywa ciężar prowadzenia trudnych rozmów z rodzinami osób, które mogą być dawcami.

Czytaj też: Polacy są pozytywnie nastawieni do transplantacji, ale...

Z kolei prof. Janusz Wałaszewski, pierwszy dyrektor „Poltransplantu”, który swoją funkcję piastował przez 15 lat (1996-2011), przyczynę niedostatecznej liczby przeszczepów upatrywał w ograniczonej edukacji.

- Wynika to głównie z niewiedzy. W tej chwili jest wielka reforma szkolnictwa. Nie ma lepszego sposobu wyjaśniania pewnych zjawisk biologicznych, jak tłumaczenie młodzieży, co oznacza śmierć, co to jest śmierć mózgu - mówił. Dodał, że w edukowaniu bardzo ważna jest także rola mediów.

O oddawaniu narządów rozmawiajmy w rodzinach 
- W Polsce coraz bardziej rozwierają się nożyce między zapotrzebowaniem na narządy a możliwościami jego zaspokojenia. Bardzo wiele organów jest po prostu zabieranych do grobu. Dlatego wciąż chcemy propagować zasadę "nie zabieraj swoich narządów do nieba" - tłumaczył prof. Wiesław Jędrzejczak, hematolog i transplantolog, który jako pierwszy w Polsce przeszczepił szpik kostny. (Szpik kostny jest akurat pobierany od żywych dawców, a taka procedura nie ma wpływu na ich późniejsze życie - red.)

Prof. Lech Cierpka zachęcał, by o idei dawstwa narządów po śmierci i swojej decyzji w tej sprawie rozmawiać także w gronie rodzinnym.

- Warto ciągle przypominać ludziom, że transplantologia jest normalną metodą leczniczą. Warto o tym rozmawiać w rodzinach i mówić, że akceptujemy dawstwo narządów. Wówczas po naszej śmierci lekarze mają otwartą drogę do pozyskania narządów, a rodzina nie musi się zastanawiać, jakie mieliśmy na ten temat zdanie - mówił.

Wszystkie przeszczepiane dzisiaj narządy można pobrać od zmarłego dawcy, ale część z nich - także od żyjącego. Takim narządem jest np. nerka. Dawca może bardzo dobrze funkcjonować z jedną nerką. Ze względu na zgodność tkankową najwłaściwszym dawcą jest członek bliskiej rodziny.

Prof. Lech Cierpka zwrócił także uwagę, że „w całym cywilizowanym świecie, jeżeli ktoś ma np. schyłkową niewydolność nerek, rozgląda się po swojej rodzinie licząc, że ktoś bliski odda narząd". - W Polsce ciągle czekamy, że załatwi to za nas państwo i biorca otrzyma nerkę od zmarłego dawcy niespokrewnionego - zauważył. Mamy bardzo mało rodzinnych pobrań i przeszczepień nerek.

Jak demografia zmienia transplantologię
Profesora Lecha Cierpkę portal rynekseniora.pl zapytał o trendy w polskiej transplantologii.

- Na transplantologię oczywiście ma wpływ demografia. To, że niemal jedna piąta społeczeństwa to osoby w wieku poprodukcyjnym (kobiety 60+ i mężczyźni 65+), przekłada się na wiek zarówno biorców, ale także i dawców - stwierdził ekspert.

Jak tłumaczył, „dawniej nerkę pobierano od dawców do 60, 65 r.ż., a obecnie zdarzają się nawet tacy po siedemdziesiątce”.

- Również wiek biorców - np. w przypadku nerek - podnosi się. Narząd otrzymują 60- czy 70-latkowie - mówił.

Jak jednak podkreślał, „nie możemy nerki od dawcy 70-letniego przeszczepić 20-latkowi, ponieważ tam jest połowa nefronów”. - Musimy odpowiednio dobierać biorców do dawców - wyjaśniał.

Czytaj też: Eksperci: narządy coraz częściej pobierane są od osób starszych

Prof. Cierpka tłumaczył, że limity graniczne dot. wieku wiążą się ze starzeniem się układu naczyniowego, z miażdżycą. Jak jednak zauważył, „obecny 60 latek różni się od tego sprzed 50 lat, ponieważ ma lepszą kondycję, inaczej się odżywia. - Patrzymy na biologię, a nie na wiek - podsumował.

Podkreślił, że przyszłość transplantologii wiąże się z obszarem tworzenia nowych narządów i uniezależnienia się od zmarłych lub żywych dawców.

- Na razie nie ma innych narządów niż te pobrane od zmarłego lub żywego dawcy. Są jednak prace nad drukowaniem organów, ksenotransplantacjami (transplantacjami odzwierzęcymi - red.), klonowaniem narządów - podsumował. 

Dawstwo według prawa
Jak wyjaśniał portalowi rynekseniora.pl w kuluarach prof. Lech Cierpka, polskie prawo pozwala na pobranie narządów po śmierci, o ile dawca nie wyraził sprzeciwu za życia i nie został on zarejestrowany w centralnym rejestrze sprzeciwów. W innym wypadku obowiązuje domniemana zgoda dawcy na pobranie narządów.

Zatem w kwestii pobrania narządów po śmierci lekarze nie sugerują się stricte sprzeciwem samej rodziny, bo prawo tego nie wymaga. Zwyczajowo jednak pytają ją, jaka była wola potencjalnego dawcy za życia.

- Warunkiem ważności takiego sprzeciwu jest dwóch świadków. Jeżeli rodzina potwierdzi negatywną wolę, lekarz z nią nie walczy. Nie wnikamy, jak było w rzeczywistości. Kierujemy się w takim momencie bardziej etyką, empatią - mówił nam prof. Lech Cierpka.

Podczas konferencji minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, w liście skierowanym do środowiska transplantologów, zapowiedział „rozwiązanie wielu aktualnych problemów”.

Przyznał, że polska transplantologia wciąż jeszcze boryka się z problemami dotyczącymi rozpoznawania zgonu człowieka w oparciu o kryteria śmierci mózgu, jak również z kwestią wyrażania przez rodzinę zmarłego zgody na pobieranie narządów.

Tak ważni koordynatorzy
"Dlatego też szczególną rolę powinni odgrywać koordynatorzy ds. transplantacji obecni w każdym szpitalu, w którym istnieje potencjał dawstwa narządów. Wielkim wyzwaniem dla kierowanego przeze mnie resortu jest próba rozwiązania wielu aktualnych problemów polskiej transplantologii przez kompleksową nowelizację ustawy o pobraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów" - napisał do uczestników konferencji minister Radziwiłł.

Jak sprecyzował, w resorcie „trwają intensywne prace nad założeniami do zmian w ustawie i w niedługim czasie przewiduje się rozpoczęcie związanego z nim procesu legislacyjnego”.

O promowanie idei honorowego dawstwa narządów zaapelowała także podczas konferencji wiceminister zdrowia Katarzyna Głowala, która odpowiada w resorcie za nadzór nad medycyną transplantacyjną.

Przeżycia - jak w USA
Podczas konferencji eksperci podkreślali, że w ciągu 20 lat istnienia „Poltransplantu” polska transplantologia przeszła dużą metamorfozę i z efektu wielu rozwiązań można być obecnie zadowolonym czy wręcz dumnym.

- Możemy być z całą pewnością dumni z ośrodków transplantacyjnych i z wyników leczenia, które mierzymy przeżyciem biorców i przeżyciem przeszczepów. Te wyniki są porównywalne z wynikami europejskimi, amerykańskimi - mówił szef „Poltransplantu”.

Według dr. hab. Macieja Kosieradzkiego, prezesa Polskiej Unii Medycyny Transplantacyjnej, w Polsce wyniki przeszczepiania nerek, biorąc pod uwagę 10-letnie przeżycia biorców, są obecnie lepsze niż w USA. Ekspert przypomniał także, że w Warszawie działa największy w Europie ośrodek zajmujący się przeszczepieniami wątroby.

Transplantologii - jak stwierdził Maciej Kosieradzki - sprzyja także otoczenie społeczne w naszym kraju.

- Polacy wiedzą, że przeszczepianie narządów jest szansą na zdrowie i życie. Gdy dochodzi do śmierci mózgowej zidentyfikowanego dawcy i zwyczajowo pytamy bliskich o zgodę na pobranie narządów, rodzin, których nie udaje się przekonać jest do 15 procent. W znakomitej większości Polacy są za (oddawaniem narządów po śmierci - red.) - dowodził szef Polskiej Unii Medycyny Transplantacyjnej.

Pobrania - tu jesteśmy pośrodku stawki
Jak z kolei mówił prof. Lech Cierpka, „kiedyś wszyscy ekscytowali się przeszczepieniem serca, trzustki, wątroby, a dziś to normalna metoda leczenia schyłkowej metody niewydolności różnych narządów”.

W ocenie prof. Romana Danielewicza niewątpliwym sukcesem jest także fakt, że obecnie w polskim rejestrze dawców szpiku jest ponad milion dawców. - Jest to trzeci co do wielkości rejestr w Europie i szósty na świecie - precyzował. W Europie większe są tylko rejestry niemiecki i brytyjski.

- Pod względem liczby pobieranych i przeszczepianych narządów, na tle Europy lokujemy się gdzieś pośrodku stawki. Z jednej strony kraje większe i bogatsze od nas, np. Niemcy, mają ten wskaźnik niższy, ale z drugiej strony Białoruś przeszczepia więcej narządów niż Polska - wyjaśniał prof. Roman Danielewicz.

Przypomniał, że obecnie na przeszczepienie narządów oczekuje w naszym kraju ok. 1700 osób. To liczba nie uwzględniająca pacjentów oczekujących na przeszczep rogówki - a tych jest niemal 3200.

Jubileusz „Poltransplantu” prof. Roman Danielewicz podsumował, posiłkując się słowami pierwszego dyrektora tej instytucji.

- Doskonale pamiętam pożegnalne słowa prof. Janusza Wałaszewskiego, który wygłosił je, odchodząc po 15 latach z „Poltransplantu”. Powiedział wówczas: ”Nie pozwólcie nigdy zrobić z siebie urzędu” - cytował obecny dyrektor.

- W naszej działalności chcemy widzieć przede wszystkim pacjenta - skonstatował prof. Roman Danielewicz.