Demografia wymusza zmiany: lekarz rodzinny koordynatorem leczenia, z dodatkowym budżetem



Marzena Sygut/Rynek Zdrowia - 10 października 2016 15:03


Z dostępnych danych wynika, że do 2060 roku liczba seniorów w naszym kraju ulegnie podwojeniu. Zwiększy się także liczba pacjentów przewlekle chorych. Zachodzi zatem uzasadniona potrzeba usprawnienia podstawowej opieki zdrowotnej i zapewnienia zintegrowanej opieki, nie tylko dla seniorów, ale także dla całej populacji.

Ministerstwo Zdrowia opublikowało niedawno założenia do projektu ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej, które mają zmienić organizację pracy w POZ. Zdaniem ekspertów, kierunek zmian wydaje się dobry.

Lekarz POZ koordynatorem opieki zdrowotnej
Biorąc czynniki demograficzne pod uwagę resort zdrowia w założeniach do projektu Ustawy o POZ postawił na lekarza rodzinnego. Z założeń wynika bowiem, że lekarz ten stanie się koordynatorem opieki zdrowotnej, która zostanie połączona z innymi częściami systemu.

Dodatkowo zwiększona ma zostać rola profilaktyki i edukacji zdrowotnej, a opieka medyczna nabrać wymiaru kompleksowości i zostać ukierunkowana na pacjenta i społeczność lokalną.

Zmiany te pozytywnie odbiera Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, która zaznacza, że mimo iż podstawowa opieka zdrowotna w Polsce jest oceniana jako stosunkowo dobrze funkcjonująca część systemu ochrony zdrowia, to - dla jej rozwoju - uzasadnione jest przygotowanie i wdrożenie ustawy zwiększającej rolę POZ.

Prezes Janicka dodaje, że Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia od wielu lat wnosiło o konieczność podniesienia rangi podstawowej opieki zdrowotnej w zintegrowanym systemie ochrony zdrowia w Polsce. W jej ocenie zostanie to, jak się wydaje, zrealizowane.

Wizyta u specjalisty to ostateczność
Także prezes Krajewski popiera proponowane kierunki zmian. Jak podkreśla, od dawna wiadomo, że specjalistyka nie wpływa na zmniejszenie śmiertelności w ogólnej populacji. Taką rolę przypisuje się lekarzowi POZ. Dlatego skierowanie głównego nurtu opieki medycznej na lekarza pierwszego kontaktu i powierzenie podstawowej opiece zdrowotnej zadania zaspokajania 90 proc. potrzeb zdrowotnych pacjentów zgłaszających się do systemu, jest przez lekarzy rodzinnych odbierane bardzo pozytywnie.

Ustawodawca zakłada bowiem, że lekarz rodzinny będzie dysponował tzw. budżetem powierzonym na badania diagnostyczne, na które obecnie kierują specjaliści, oraz na wizyty w AOS. Taki kierunek zmian, obok bezpośredniego wpływu na POZ, nie pozostanie zatem bez wpływu także na funkcjonowanie Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej.

Jacek Krajewski wyjaśnia, że trudno na razie dyskutować o budżecie powierzonym. Tłumaczy, że POZ ma już jeden budżet powierzony przeznaczony na badania diagnostyczne, i jeśli nadal tak pozostanie, to w zasadzie nic (oprócz zwiększenia środków przeznaczonych na kolejne badania, do których obecnie POZ nie ma dostępu) się nie zmieni.

- Byłoby zdecydowanie gorzej, gdyby budżet powierzony został policzony, tzn. wydzielony z kontraktu i przeznaczony wyłącznie na badania, ponieważ w prosty sposób prowadziłoby to do limitowania świadczeń. Policzenie budżetu tak dokładnie, żeby w 100 proc. wystarczył na wszystko, nie jest możliwe, szczególnie przy obecnych potrzebach - wskazuje prezes FPZ.

- Nie można bowiem, z góry zakładać, że lekarz POZ może wydać na badania np. 10 proc. swojego kontraktu. Musi wydać dokładnie tyle, na ile jest zapotrzebowanie. Oznacza to, że nad budżetem powierzonym na badania musi być kontrola merytoryczna, a nie administracyjna - podkreśla Krajewski.

I dodaje: Jeżeli natomiast byłyby to środki dołożone podstawowej opiece zdrowotnej z przeznaczeniem na dodatkowe zadania, np. na badania diagnostyczne, których w tej chwili lekarze rodzinni nie mają w swojej gestii, taki tryb powierzony byłby już bardziej racjonalny - pieniądze te finansowałyby bardziej specjalistyczne procedury.

Krajewski zaznacza też, że sam pomysł na budżet powierzony, ale nie policzony, jest drogą w dobrym kierunku, ponieważ jest to forma opieki kontrolowanej.

- Rozwiązanie, w którym lekarz rodzinny prowadzący pacjenta będzie dysponował budżetem przeznaczonym na konsultowanie chorego przez specjalistę, jest pożądane. W ramach tego budżetu warto byłoby dysponować środkami na badania, które przygotują pacjenta do wizyty w AOS. Dzięki temu do specjalistów nie tworzyłyby się sztuczne kolejki, jak ma to miejsce obecnie - podkreślił Krajewski.

Motywacja finansowa
Prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie podkreśla ponadto, że MZ, jako autor projektu, zdaje sobie sprawę z tego, że bez motywacji finansowej i podniesienia prestiżu pracy w POZ, młode kadry nie zainteresują się tym zawodem.

- Jeżeli, jak zakładają założenia do wspomnianego projektu, pozycja lekarza rodzinnego w systemie zostanie określona jako fundament, to zmienia się zupełnie sposób postrzegania tej grupy także w środowisku młodych kadr i lekarzy którzy pracują w innych segmentach ochrony zdrowia. Mam nadzieję, że to odwróci wektor i zwiększy zainteresowanie tą dziedziną - zaznacza Krajewski.

Z kolei prezes Janicka podkreśla, że po założeniach do nowej ustawy widać, że resortowi zależy na stworzeniu warunków umożliwiających finansowe motywowanie świadczeniodawców do podnoszenia poziomu jakości udzielanych świadczeń poprzez rozwój zawodowy i współpracę zespołu

Resort zakłada bowiem sukcesywny, coroczny wzrost wydatków na POZ, tak aby w perspektywie 10 lat osiągnęły one 20 proc. wydatków Funduszu na świadczenia opieki zdrowotnej. Jest to wzrost na poziomie 50 proc.