Ekspert: Polacy nie znają zasad zdrowego odżywiania, chociaż im się wydaje, że mają taką wiedzę



Katarzyna Lisowska/Rynek Seniora - 02 stycznia 2019 11:48


Przez wiele lat wydłużał się średni czas naszego życia, a stan zdrowia poprawiał. Ten trend - jak zaznaczają specjaliści - jednak hamuje, w czym istotnie pomaga polska dieta. Jak wskazuje GUS, triumfują w niej alkohol, cukier i czerwone mięso.

Ostatnie dane GUS dotyczące spożycia wybranych artykułów konsumpcyjnych w 2017 r. pokazują, że przeciętny Polak pije coraz więcej alkoholu, spożywa coraz więcej cukru i mięsa, za to je mniej produktów zbożowych i warzyw.

Słodkie jest życie Polaka
W spożyciu cukru osiągnęliśmy rekord. W zeszłym roku każdy Polak zjadł go średnio 44,5 kg - to o 4,6 kg więcej niż w 2010 i najwięcej od 28 lat. W praktyce jego spożycie jest jeszcze większe, bo poza czystą postacią, cukier przyjmujemy w formie wyrobów przetworzonych m.in. w serkach, jogurtach, słodyczach, napojach, dżemach, płatkach śniadaniowych czy sosach.

Jemy też coraz więcej mięsa. Przeciętny Polak zjadał go w minionym roku nieco ponad 70 kg. To o ponad 4 kg więcej niż dekadę temu. Więcej też spożywamy alkoholu. Tu wzrost szczególnie widocznych jest w ilości spożywanego piwa. W 2017 roku na jedną osobę wypadało 98,5 litra tego napoju, podczas gdy w 2010 roku było to 90 litra, a w 2005 roku - 80.

Odnotowano też wzrost w spożyciu wódki. Po kilku latach jego utrzymywania się na stałym poziomie ok. 3 l na osobę, w 2017 roku padł rekord. Jak ustalono, obecnie Polak wypija rocznie średnio 3,3 litra tego alkoholu.

Jak informuje Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, w Polsce alkoholu nadużywa blisko 12 proc. dorosłych - nadużywa tzn. pije go w sposób powodujący szkody dla zdrowia. U ponad 3 mln osób można rozpoznać zaburzenia związane z używaniem alkoholu.

- Z szacunków WHO wynika, że w Polsce wielkość spożycia napojów alkoholowych będzie rosła. Wśród krajów europejskich nasz kraj jest w pierwszej piątce tych, w których przewiduje się największy wzrost w tym obszarze. Szacuje się, że w 2025 r. spożycie w Polsce może wynieść 12,3 l alkoholu na jednego mieszkańca - wskazuje dyrektor PARPA Krzysztof Brzózka i podkreśla, jak ważne jest wprowadzenie skutecznych działań zmniejszających spożycie alkoholu.

Brzózka zaznacza, że koszty ponoszone na walkę z nadużywaniem alkoholu to opłacalna inwestycja dla państwa. Szacuje się, iż koszty ponoszone z powodu utraconej produktywności w wyniku przedwczesnej umieralności z powodu nadużywania alkoholu i uzależnienia wynoszą w Polsce ok. 30 mld zł.

- Jedna złotówka zysku ze sprzedaży alkoholu pociąga za sobą 4 zł kosztów związanych ze spożyciem alkoholu - zaznacza.

Iluzja o zdrowym życiu i sporcie
- Polacy nie znają zasad zdrowego odżywiania, chociaż im się wydaje, że mają taką wiedzę. Dowodzą tego dane GUS. To efekt tego, że w domach, a także szkołach edukacja zdrowotna praktycznie nie istnieje - mówi dr Michał Sutkowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Wskazuje, że tak to już z nami Polakami jest, że myślenie o zdrowej diecie wciąż odkładamy na kolejny, nowy rok.

- W efekcie uciekają nam lata, a dla naszego zdrowia bardzo ważne jest, by zdrową dietę i aktywny tryb życia wprowadzić jak najwcześniej. To, co dziś widzimy w naszych gabinetach to alarmującym wzrost przypadków nadwagi i otyłości, także u dzieci i młodzieży. Do tego dochodzą problemy ortopedyczne, dramatycznie wysoki odsetek pacjentów z nadciśnieniem czy cukrzycą. To wszystko ma związek ze złymi nawykami żywieniowymi, nadmiernym spożywaniem pokarmów wysokokalorycznych i zmniejszeniem aktywności fizycznej - zaznacza dr Sutkowski i przyznaje, że iluzją jest, że Polacy żyją zdrowo i żyją sportem.

Nasz rozmówca wyjaśnia, że zdrowe żywienie polega właśnie na odwrotności tego, o czym świadczą dane GUS, czyli np. na ograniczeniu spożycia czerwonego mięsa, które jest jednym z głównych powodów zachorowań na raka jelita grubego.

- Alkoholu też nie poleci żaden lekarz, bo z nim wiążemy choroby układu krążenia, nadciśnienie tętnicze, różne problemy hepatologiczne - wylicza Sutkowski.

Jak wygląda prawidłowe żywienie?
Ostatnia piramida zdrowego żywienia opracowana w Instytucie Żywności i Żywienia w Warszawie pod kierunkiem prof. Mirosława Jarosza zawiera w sobie ideę: ''Mniej cukru, soli i tłuszczu, więcej błonnika''. Jej podstawą są warzywa i owoce. Dostarczają, bowiem wielu bezcennych składników (mineralnych, witamin, polifenoli) i w istotny sposób zmniejszają zachorowalność i umieralność na choroby układu krążenia, cukrzycę i nowotwory oraz wydłużają długość życia człowieka.

Z tych powodów warzywa i owoce w Piramidzie Zdrowego Żywienia znalazły się u jej podstawy. Ważną pozycją są tu także zioła, które nie tylko poprawiają smak potraw, dostarczając jednocześnie wielu prozdrowotnych składników, lecz także mogą pomóc w redukcji spożycia soli. Można nimi zastąpić sól kuchenną, która jest traktowana jako ''cichy zabójca'' i w dużej mierze odpowiada za zawały serca i udary.

Zgodnie z zaleceniami dietetyków produkty zbożowe - których również Polacy spożywają coraz mniej - powinny być składnikiem większości posiłków. Oprócz pieczywa pełnoziarnistego (razowego, graham), poleca się także ryż pełnoziarnisty brązowy, makaron razowy i kasze (m.in. gryczaną i jęczmienną).
Codziennie należy też spożywać co najmniej 2 szklanki mleka lub produktów na jego bazie jak kefir, jogurt. Za to należy ograniczyć spożycie mięsa czerwonego i jego przetworów do 0,5 kg tygodniowo. Jak wskazuje IŻŻ, dobrym zamiennikiem mięsa, bogatym w białko są rośliny strączkowe, jaja oraz ryby.

Ograniczać należy również cukier i tłuszcze zwierzęce. Ważnym elementem diety jest woda. Należy do niezbędnych składników pokarmowych i musi być dostarczana do organizmu regularnie i w odpowiednich ilościach, tj., co najmniej 1,5 litra dziennie.

Tyle teorii… a statystyki są nieubłagane
W kraju nieprawidłową masę ciała ma już ponad 30 proc. maluchów w wieku od 5. do 36. miesiąca życia. Podobnie jest wśród dzieci wczesnoszkolnych. Co trzecie dziecko w wieku 6-9 lat ma nadwagę lub jest już otyłe. Otyłość dotyczy ponad 10 proc. populacji dzieci do 16. roku życia. Nadwagę lub otyłość ma już 64 proc. mężczyzn i 49 proc. kobiet.

- Fala nadwagi i otyłości rośnie na naszych oczach i jeżeli nie zatrzymamy tego trendu, choroby, o których już mówimy ''cywilizacyjne'', będą jeszcze dotkliwiej nękać kolejne pokolenia Polaków - wskazuje prof. Bogdan Wojtyniak Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny.

Z danych NIZP wynika, że Polacy umierają przedwcześnie przede wszystkim na choroby układu krążenia. Polki zaś na nowotwory.

- Te przypadłości mają związek ze stylem życia i dietą. To, co znajduje się w naszych koszykach to dowód tego, że jednak wciąż brakuje powszechnej wiedzy na temat zdrowego żywienia. Niestety dziś głównym jej źródłem jest internet, kolorowa prasa, reklama w mediach, które nie zawsze rozpowszechniają właściwe dane - przyznaje profesor.

W jego opinii tu pole do popisu ma państwo, które musi stwarzać warunki sprzyjające zdrowemu stylowi życia, bo tylko zdrowe społeczeństwo może zapewnić dobrobyt całemu państwu. Nasz rozmówca podkreśla jednak, że nie wystarczy już powiedzieć, że należy się lepiej odżywiać i więcej ruszać.

- Dziś w kraju potrzebujemy specjalistycznego poradnictwa dietetycznego, trzeba też na różne sposoby zachęcać ludzi do tego, żeby lepiej się odżywiali i ruszali - zaznacza.

#nieserwujsobiechoroby
Profesor podkreśla, że o stanie naszej populacji nie świadczy tylko długość naszego życia, ale także jego długość w dobrym stanie zdrowia. I tu istnieje realna obawa, że z pokolenia na wspomniane problemy zdrowotne będą dotykać coraz większej populacji. Kolejne prognozy dotyczące długości naszego życia nie muszą być już tak optymistyczne, jak było to do dotychczas.

- Oczywiście mamy przesłanki, by wskazywać zagrożenia, zwiększenie zachorowalności na niektóre schorzenia. Ale dzięki temu możemy też jeszcze temu przeciwdziałać. Poza tym wydaje się, że zarówno po stronie społecznej, a także decydentów, jest coraz większa świadomość istniejących zagrożeń i potrzeby profilaktyki zdrowotnej - podsumowuje prof. Wojtyniak.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski, przyznawał także na naszych łamach, że zdaje sobie sprawę, iż za wydłużenie życia w 70 proc. odpowiada zdrowy tryb życia. Dlatego resort kładzie nacisk na programy promujące promowanie profilaktyki, rozumianej, jako prozdrowotne zachowania. Jak zapewniał nas resort m.in. analizuje możliwość wprowadzenia tzw. podatku cukrowego - na produkty o dużej zawartości cukru.

W październiku br. weszło w życie rozporządzenie, które wprowadziło do koszyków świadczeń gwarantowanych cztery metody operacyjnego walki z otyłością. Z początkiem grudnia ruszył zaś ministerialna kampanią "Nie serwuj sobie choroby", której celem jest zwrócenie uwagi na problem otyłości i wynikających z niej konsekwencji.

Jak zwraca uwagę prof. Wojtyniak, podłożem problemu nadwagi i otyłości są powszechne nawyki żywieniowe.

- Wiele zależy od domu, bo tam kształtowane są nawyki. Tu jednak państwo nie ma zbyt wiele możliwości interwencji, dlatego konieczne wydaje się położenie nacisku na edukacje młodych pokoleń - komentuje.