"Gdyby ten czarny scenariusz był realizowany..." - co może grozić sanatoriom?



Daniel Kuropaś/Rynek Seniora - 19 stycznia 2017 14:20


Branża niepokoi się, jak w przyszłości będzie wyglądało finansowanie lecznictwa uzdrowiskowego. Przedstawiciele uzdrowisk nie wyobrażają sobie scenariusza ograniczenia wydatków NFZ, w sytuacji gdy zapotrzebowanie na te usługi jest bardzo duże, a potencjał uzdrowisk mógłby być wykorzystany w opiece geriatrycznej czy opiece koordynowanej.

Aktualnie sytuacja wygląda następująco: zgodnie z planem rocznym na 2017 NFZ przeznaczy na lecznictwo uzdrowiskowe 655 mln 282 tys. zł. Do tego dochodzą częściowe płatności od pacjentów.

Jak nas informuje Fundusz, jeżeli chodzi o odpłatność za leczenie uzdrowiskowe w ramach sanatorium uzdrowiskowego pacjent ponosi koszty przejazdu do sanatorium (i z powrotem), a także częściową odpłatność za koszty wyżywienia i zakwaterowania, oraz dodatkowe opłaty w zależności od przepisów lokalnych, np. opłat klimatycznych.

Odpłatność za pobyt w sanatorium uzdrowiskowym jest różna ze względu na sezon oraz standard zajmowanego pokoju. Stawki określa minister zdrowia w drodze rozporządzenia.

- W przypadku leczenia uzdrowiskowego w szpitalu uzdrowiskowym, jest ono bezpłatne. Pacjent ponosi jedynie koszty przejazdu do (i z powrotem) szpitala uzdrowiskowego - przypomina Fundusz.

Czarny scenariusz na horyzoncie?
W funkcjonującym od lat systemie odpłatność ze strony pacjentów pokrywa więc pewne koszty w sanatoriach związane z zakwaterowaniem i wyżywieniem. - Przy stawkach w wysokości 65-70 zł dziennie nie możemy jednak mówić, żeby to pokryło całość związanych z tym kosztów - zaznacza Marcin Zajączkowski, prezes Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego Ciechocinek SA.

Dodatkowo pojawiały się w przeszłości informacje o możliwym ograniczeniu wydatków Funduszu na lecznictwo uzdrowiskowe tylko do zabiegów medycznych, z wyłączeniem wyżywienia i noclegów.

- Na dziś nie ma jednak takich sygnałów czy wiadomości ze strony Ministerstwa Zdrowia i NFZ. Gdyby jednak ten czarny scenariusz, w co wątpię, był realizowany, to rzeczywiście byłoby to zagrożenie przede wszystkim dla pacjentów i podmiotów lecznictwa uzdrowiskowego. Groziłoby to negatywnymi konsekwencjami, nie wykluczając wyłączenia wielu obiektów sanatoryjnych z funkcjonowania i problemów z utrzymaniem miejsc pracy - ocenia Jerzy Szymańczyk, prezes Stowarzyszenia Unia Uzdrowisk Polskich.

Chcą wrócić do starego systemu
Pewne jest akurat, że zmiany systemowe nastąpią, chociażby z tego powodu, że w 2018 roku zapowiadana jest likwidacja NFZ i jego 16 oddziałów wojewódzkich, a jego zadania przejmą urzędy wojewódzkie, a finansowanie ochrony zdrowia - budżet państwa. Nie są znane szczegóły, więc nie wiadomo też, jak będzie dokładnie wyglądało finansowanie lecznictwa uzdrowiskowego. Wzbudza to pewien niepokój w branży.

- Łatwo zniszczyć system i przejść na inny model finansowania, tylko później będziemy mieli taką sytuację, jak we Francji, Niemczech czy Czechach, gdzie chcą wrócić do poprzedniego systemu, który pozwala na lepszą opiekę nad osobami starszymi, a to jest niezwykle ważne w dobie starzejącego się społeczeństwa  - ostrzega prezes Marcin Zajączkowski.

Tamtejsze odpowiedniki publicznego płatnika zapewniają środki tylko na procedury medyczne, które notabene nie są w Polsce wycenione w zakresie lecznictwa uzdrowiskowego.

- Taki model finansowania u nas doprowadziłby do tego, że klienci, którzy sami płaciliby za wyżywienie i zakwaterowanie, sami by sobie wybierali obiekty. Z punktu widzenia równowagi rynku i prowadzenia działalności gospodarczej byłoby to uzasadnione, tylko mogłoby zachwiać w okresie przejściowym bytem wielu podmiotów - wyjaśnia prezes uzdrowiska w Ciechocinku.

Wykorzystać potencjał lecznictwa uzdrowiskowego
Także prezes Stowarzyszenia Unia Uzdrowisk Polskich nie wyobraża sobie takiego rozwiązania, w sytuacji gdy mamy do czynienia z określonymi zjawiskami demograficznymi oraz chorobami cywilizacyjnymi, które dotykają dorosłych i dzieci.

- W niektórych województwach czeka się blisko dwa lata, żeby dostać się do konkretnych szpitali uzdrowiskowych czy sanatoriów na leczenie albo rehabilitację uzdrowiskową. Samo to świadczy o tym, że zapotrzebowanie na tę formę leczenia jest olbrzymie - podkreśla Jerzy Szymańczyk.

Wskazuje przy tym na potencjał lecznictwa uzdrowiskowego: 144 podmioty, które posiadają umowę z NFZ (nie licząc tych, które działają tylko komercyjnie), ponad 810 lekarzy, w tym ponad 750 lekarzy ze specjalizacją, nowoczesna baza zabiegowa, noclegowa, wysoko wykwalifikowany personel medyczny, ponad 400 tys. dorosłych i dzieci rocznie, którzy korzystają z tej formy leczenia.

Przyszłość lecznictwa uzdrowiskowego
Zdaniem eksperta ten potencjał mógłby być dodatkowo wykorzystany szczególnie przy opiece długoterminowej, geriatrycznej, czy w modelu opieki koordynowanej, jeżeli chodzi o pacjentów po zawałach serca czy endoprotezoplastyce.

- Zresztą to jest już częściowo już realizowane, jeżeli chodzi o wczesną rehabilitację kardiologiczną w uzdrowiskach. Tylko naszym zdaniem ten potencjał jest za mało wykorzystywany i chcemy naszymi propozycjami zainteresować NFZ, a w przyszłości dysponentów środków budżetowych – mówi prezes Szymańczyk.

Tak np. w roku 2015 wykonano w Polsce około 65 tys. zabiegów endoprotezoplastyki, z czego tylko 10 proc. osób korzystało z rehabilitacji w uzdrowisku. Tutaj wyraźnie widać pole do rozszerzenia liczby udzielanych świadczeń z zakresu rehabilitacji.

Przyszłość lecznictwa uzdrowiskowego - oprócz dotychczasowej działalności - leży w realizacji opieki długoterminowej, geriatrycznej, a także we włączeniu tej formy leczenia do opieki koordynowanej w obszarze rehabilitacji kardiologicznej (stany po zawałach serca), rehabilitacji narządu ruchu (rehabilitacja po endoprotezoplastyce), rehabilitacji neurologicznej, społecznej.

Podsumowując, lecznictwo uzdrowiskowe to znakomita baza materialna do realizacji programów polityki państwa w zakresie pobytów i leczenia osób niepełnosprawnych i osób starszych.

Rozwój oferty komercyjnej
Trzeba jednak pamiętać, że świadczenia finansowane przez NFZ to tylko część budżetów uzdrowisk. Mimo że branża chce przynajmniej utrzymać to co jest - oczywiście najlepiej też rozwijać - to nikt nie powie, że poziom finansowania lecznictwa uzdrowiskowego jest aktualnie na zadowalającym poziomie.

Placówki, które są w stanie konkurować na rynku komercyjnym, oczywiście mają pewien procent gości kierowanych przez NFZ i pewną liczbę gości komercyjnych, na których de facto zarabiają. Generalnie w tym właśnie kierunku ewoluują uzdrowiska.

- Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że na płatnika państwowego nie ma co liczyć, jeśli chodzi o rewaloryzację stawek oraz wzrost środków na tego typu leczenie. Dlatego wszyscy rozwijają dział lecznictwa komercyjnego - mówi wprost prezes Marcin Zajączkowski.

- Branża zdaje sobie również sprawę z tego, że powiększa się portfel klientów w związku ze starzeniem się społeczeństwa i mimo wszystko przybywa ludzi, których stać na to, żeby raz czy dwa razy w roku wyjechać na pobyty kuracyjne i w pełni ponieść odpłatność.  Uzdrowiska będą szły w tym właśnie kierunku - dodaje.

Zespół wypracuje rekomendacje
A w jakim ostatecznie kierunku pójdzie finansowanie lecznictwa uzdrowiskowego ze środków publicznych? To mimo postępującej komercjalizacji usług ważne pytanie dla przedstawicieli środowiska. Zadają go sobie tym bardziej, że aktualnie w Ministerstwie Zdrowia powołany został zarządzeniem ministra zespół, w skład którego wchodzą konsultanci krajowi, przedstawiciele branży uzdrowiskowej, eksperci.

Jego zadaniem jest wypracowanie rekomendacji, wniosków dotyczących przyszłych zmian w funkcjonowaniu całego systemu lecznictwa uzdrowiskowego.

- Dotyczy to ustaw, rozporządzeń wykonawczych, jak sądzę także finansowania, ale również wskazania pewnych kierunków dalszego rozwoju. Tę pracę rozpoczęliśmy w styczniu, do końca czerwca br. ma być zakończona, zespół przedłoży wtedy swoje rekomendacje i wnioski ministrowi zdrowia - informuje Jerzy Szymańczyk.

Z całą pewnością branża będzie mogła przekazać swoje konkretne postulaty oraz dać wyraz swoim obawom.

Prewencja przedkryzysowa

- Nikt nie potwierdzi w tej chwili, że rozważane są pomysły ograniczenia wydatków NFZ na lecznictwo uzdrowiskowe tylko do zabiegów medycznych. To jest trochę takie działanie wyprzedzające z naszej strony. Ale zależy nam na tym, żeby opinia publiczna wiedziała, jakie są ewentualne zagrożenia dla funkcjonowania uzdrowisk -  podsumowuje Marcin Zajączkowski, prezes Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego Ciechocinek SA.

Jerzy Szymańczyk dodaje, że przecież prace zespołu ministerialnego, w których bierze udział, mają za zadanie wypracowanie rekomendacji, które wpłyną na polepszenie funkcjonowania lecznictwa uzdrowiskowego, a nie jego likwidację. - Tak rozumiem cel powołania zespołu, a jakiekolwiek ograniczanie finansowania lecznictwa uzdrowiskowego byłoby szkodą dla olbrzymiej liczby pacjentów, zatrudnionych tam pracowników i całego społeczeństwa.