In vitro? 60-latki nie ruszą masowo do klinik leczenia niepłodności…
Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Seniora   28 sierpnia 2015 10:27

Kobieta, która decyduje się na zajście w ciążę w wyniku dawstwa komórki jajowej w wieku 50-60 lat, powinna mieć świadomość, że najprawdopodobniej nie doczeka dorosłości swojego dziecka - mówi nam prof. Rafał Kurzawa, przewodniczący Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.

Rynek Zdrowia: Informacja o tym, że 60-letnia Polka urodziła bliźnięta wywołała prawdziwą burzę w mediach. Była ostra krytyka, ale i głosy wsparcia. W sprawie wypowiadali się lekarze, etycy, filozofowie, politycy, publicyści... Czy zdziwiła Pana taka reakcja?
Prof. Rafał Kurzawa: W Polsce zawsze jest dużo emocji w dyskusjach publicznych. Niewiele jest natomiast w nich faktów i danych oraz rzetelnej ich oceny. Nie mamy do czynienia ze zjawiskiem na większą skalę. Rzecz dotyczy odosobnionego przypadku i nie jest tak, że teraz 60-latki masowo ruszą do klinik leczenia niepłodności. Chociaż, biorąc pod uwagę rozwój medycyny rozrodu, na pewno nie jest to ostatni przypadek macierzyństwa w wieku 60 lat.

- W wielu krajach europejskich wprowadzono ograniczenie wiekowe dotyczące zapłodnienia pozaustrojowego. Stawia się je na różnym poziomie, głównie w przedziale 45-50 lat. Czy w Polsce też jest potrzebne wskazanie górnej granicy wieku dla zastosowania metody in vitro?
- Jako środowisko wyrażaliśmy opinie, że ograniczenie wiekowe w kwestii leczenia niepłodności powinno się znaleźć w ustawie o leczeniu niepłodności. Pojawiła się jednak obawa, czy w Polsce takie ograniczenie byłoby zgodne z przepisami ustawy zasadniczej. W tym momencie temat pozostaje otwarty. Na pewno w najbliższych czasach, jako środowisko, będziemy musieli zastanowić się nad wprowadzeniem wewnętrznych regulacji we wspominanym zakresie.

- A może nie powinniśmy się dziwić temu, że kobiety decydują się na macierzyństwo w wieku 50-60 lat, skoro średnia długość życia mężczyzn w Polsce wydłużyła się w 2014 r. do 73,8 roku, a kobiet do 81,6 roku.
- Wydłuża się średnia długość życia, ale nie oznacza to, że wydłuża się okres płodności kobiet. Poza tym dziecko powinno mieć możliwość dorastania pod opieką rodziców. Nie może być to jedyny argument przeciw, ale powinien być brany pod uwagę. Tymczasem kobieta, która decyduje się na zajście w ciążę w wyniku dawstwa komórki jajowej w wieku 50-60 lat, powinna mieć świadomość, że najprawdopodobniej nie doczeka dorosłości swojego dziecka.

Jest wiele aspektów tej sprawy, choćby medyczny. Ciąża w tym wieku jest ciążą wysokiego ryzyka, niesie ze sobą wiele powikłań ginekologicznych i neonatologicznych. Ogólny stan zdrowia matki w tak zaawansowanym wieku biologicznym może wpływać m.in. na wcześniactwo u dziecka. Jeśli chodzi o wady rozwojowe dziecka, ich determinantą jest raczej wiek rodziców biologicznych, fakt, czy są zdrowi i czy są nosicielami choroby genetycznej.

- W dyskusji przewijał się argument, że 30 proc. zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego w Polsce wykonano u 50-latek.
- W Polsce na pewno tak nie jest. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2014 r. na świat przyszło siedmioro dzieci, których matki znajdują się w wieku powyżej 50-ciu lat. Dane nie mówią o tym, czy ich poczęcie nastąpiło w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego. Jednakże, nawet gdyby tak się stało, to oczywiście nie mogłyby stanowić ani 30 proc. zabiegów in vitro zakończonych sukcesem, ani wykonanych w ogóle.

Natomiast faktem jest, że Polki decydują się na dziecko w coraz późniejszym wieku. Jeszcze nie tak dawno przeciętny wiek kobiety rodzącej w naszym kraju to było 25 lat, w tej chwili jest to 30 lat. Średnia wieku pacjentów zgłaszających się do klinik leczenia niepłodności to 32-35 lata i ta wartość również wzrosła w ostatnich latach. Wśród przyczyn niepłodności u par zaczyna dominować czynnik, który jest związany z wiekiem rodziców i wynika z faktu naturalnego spadku płodności w pewnym wieku.

Część 35-letnich kobiet traci zdolność do zajścia w ciążę w sposób naturalny, gdy zanikają funkcje jajników. Jeśli kobieta w sposób świadomy odsuwa decyzję o macierzyństwie do tego wieku lub późniejszego, ryzykuje tym, że nie zostanie matką biologiczną. Brakuje uświadomienia sobie, że macierzyństwo jest elementem życia. Zamiast tego świętego oburzenia na matkę 60-latkę, potrzebna jest dyskusja o czymś, co jest tematem tabu - potrzeby rodzicielstwa w wieku biologicznie do tego dostosowanym.

- Czyli w jakim?
- Kobieta powinna zachodzić w ciążę w wieku dwudziestu kilku, maksymalnie trzydziestu kilku lat. Czas jest również potrzebny na leczenie niepłodności. Jeśli pojawią się czynniki powodujące niepłodność i będą dotyczyć kobiety 20-, 30-letniej, to jest szansa na wyleczenie i posiadanie własnego biologicznego dziecka. Owszem, obecnie kobiety dłużej wyglądają młodo i spotykamy 60-latki, które wyglądają jak 40-latki, ale to jest zewnętrzna powłoka. Czas na naturalne macierzyństwo mija nieubłaganie.

- Czy o tym właśnie był spot kampanii społecznej, w którym kobieta mówiła, że zdążyła być w Tokio i Paryżu, zrobić karierę, kupić dom, ale nie zdążyła zostać mamą?
- Mówił o tym, ale ja głęboko nie akceptowałem tej kampanii, gdyż była celowo skierowana na wzbudzenie u ludzi poczucia winy. Można latać do Tokio, Paryża i mieć 5 dzieci. Nie można za to przeciwstawiać kariery zawodowej kobiety posiadaniu dziecka. Kobiety mogą decydować się na rodzicielstwo niezależnie od tego, jaką drogę kariery wybiorą. Jedno nie przekreśla drugiego.

- Od kogo zatem kobiety powinny usłyszeć, że teraz jest właściwy wiek na urodzenie dziecka i że on przeminie? Od swojego ginekologa?
- Tak. Ode mnie słyszą.

- A gdy po 50. roku życia przyjdą z pragnieniem zostania matką i usłyszą, że są już zbyt wiekowe na macierzyństwo?
- Usłyszą, że egoizmem jest powoływanie na świat dziecka, które będzie pozbawione wsparcia rodziców.

- W dyskusji pojawił się również głos, że nie do lekarza należy ocena sytuacji, wieku, warunków socjalnych - ma zrobić to, czego chce pacjent...
- Jeśli miałoby tak być, to nie będzie lekarzem, a jedynie usługodawcą. Są na świecie kraje, gdzie można przeprowadzić wszystkie procedury i kwestią jest tylko to, ile trzeba za nie zapłacić.

W Stanach Zjednoczonych jest oferowane leczenie niepłodności, które polega na tym, że para jedzie do Indii. Tam wykonywane jest zapłodnienie pozaustrojowe i zarodek trafia do macicy surogatki. W okresie ciąży para ''rodziców'' wypoczywa sobie na plaży albo załatwia swoje sprawy, a potem przylatuje po nowo narodzone dziecko.

Nie sposób tego nazywać leczeniem niepłodności. Wtedy ani embriolog nie jest embriologiem, ani lekarz lekarzem. Są dostawcami usługi, która się kłóci i z biologią, i chyba w ogóle z sensem bycia człowiekiem.

BĄDŹ NA BIEŻĄCO!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekseniora.pl prosto na Twój e-mail

Rynek Seniora: polub nas na Facebooku

Rynek Seniora: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Seniora na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych


Dyskusje


  • Specjalizujemy się w tworzeniu zintegrowanych rozwiązań w obszarze komunikacji biznesowej.
  • Wirtualny Nowy Przemysł Rynek Zdrowia Farmer Nowy Przemysł Dla handlu Promocjada
    Property News Portal Samorządowy Giełda rolna Infodent24 Rynek aptek House Market
    Portal Spożywczy Puls HR Koszyk cenowy Property Design Sady Ogrody Centrum Kreowania Liderów
  • Serwisy i wydawnictwa o budowie i urządzaniu domu.