Jak unikać prostych błędów w leczeniu geriatrycznym?



KG/Rynek Seniora - 11 grudnia 2017 10:50


Standardy dotyczące leczenia w wielu dziedzinach medycyny nie były tworzone z myślą o osobach w podeszłych wieku, stąd przed specjalistami wyzwanie w postaci szczególnej uważności na błędy, które mogą pojawić się w procesie diagnostyczno-leczniczym u pacjentów w zaawansowanej starości - zwracali uwagę eksperci podczas IV Barbórkowego Spotkania Geriatrycznego, jakie odbyło się w sobotę (9 grudnia) w Katowicach.

Specjaliści wskazywali, że lekarze leczący osoby starsze stoją przed licznymi wyzwaniami. Należy do nich chociażby sam wywiad. Jego jakość, a w rezultacie diagnoza, zależy chociażby od tego, czy lekarz był wystarczająco uważny i cierpliwy, czy pacjent został zbadany w korzystnych warunkach, czy nie uległ nadmiernemu rozproszeniu i czy uwzględniono jego ograniczenia fizyczne np. pogorszony wzrok czy słuch, brak motywacji do badania.

Kłopoty z pamięcią - wynik choroby czy efekt starzenia się?
Zwracała na to uwagę dr Anna Barczak, neuropsycholog z Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej Polskiej Akademii Nauk im. M. Mossakowskiego w Warszawie, wskazując, że jeśli np. u pacjenta zostało zdiagnozowane otępienie, a obserwujemy u niego poprawę, to należy przypuszczać, że został popełniony błąd diagnostyczny. Zwróciła uwagę m.in. na zaburzenia pamięci i to, że nie zawsze oznaczają one otępienie.

- Często słyszymy od pacjenta: ''z moją pamięcią jest coraz gorzej'' i na tym kończy się ten temat. Pacjent otrzymuje skierowanie do poradni alzheimerowskiej na diagnostykę w kierunku występowania tej choroby - mówiła specjalistka.

Tłumaczyła: - Nikt nie pyta, na czym polegają te problemy z pamięcią. Jeśli zapytamy o to, najczęściej usłyszymy: "nie pamiętam nazwisk, gdzie położyłem przedmioty, co miałem zrobić". Takie problemy ma większość z nas. Wskazane przykłady są patognomoniczne dla starzenia się, a nie dla jednostki chorobowej.

Podała, że chory z otępieniem najczęściej wskazuje, że jego kłopoty z pamięcią to nic takiego i że ''żona się czepia''.

- Od żony usłyszymy zaś, że pacjent po kilka razy pyta o to samo, opowiada wielokrotnie tę samą historię, powtarza czynności, zapomina o umówionych spotkaniach i to powinno niepokoić, a nie skargi na zapomniane nazwiska - podkreślała dr Barczak.

Gorszy sen - a może za długi?
Dr hab. Adam Wichniak z III Kliniki Psychiatrycznej i Ośrodka Medycyny Snu Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, omawiając zaburzenia snu u osób starszych, zwracał uwagę na zmiany snu i rytmu okołodobowego związane ze starzeniem się oraz znaczenie interwencji niefarmakologicznych w leczeniu zaburzeń snu.

- Pacjent, który w wieku 60 lat oczekuje jakości snu jaką miał jako 30-latek zawsze będzie rozczarowany - mówił dr hab. Adam Wichniak.

Starzenie wiąże się bowiem m.in. ze zmniejszeniem ilości snu głębokiego, zwiększeniem częstości i czasu trwania wybudzeń, spadkiem wydajności snu. Charakterystycznym dla starszego wieku jest chodzenie spać we wczesnych godzinach wieczornych.

- Subiektywnie sen jest odbierany jaki płytki i przerywany. Osoby po 60. roku życia zaczynają chodzić do łóżka zbyt wcześnie o godz. 20-21, sypiają na ok. 6-6,5 godziny, więc wybudzają się o 3-4 nad ranem, co jest pełną fizjologią, ale powoduje niezadowolenie i prośby do lekarza, żeby sen wydłużać, mimo że całkowity czas snu w ciągu doby często nie jest zmieniony - zwracał uwagę specjalista.

Wskazywał lekarzom, by zalecili swoim pacjentom zmierzenie czasu snu w ciągu całej doby. Do tego świetnie nadaje się narzędzie w postaci dzienniczka snu, w którym znajdują się pytania o długość snu i zasypiania i bardzo ważne - o której pacjent kładzie się spać i o której wstaje.

Lekarz mówi, pacjent słucha - to za mało
Z analizy dzienniczków snu wynika, że spora grupa pacjentów nie wymaga interwencji medycznej, a edukacji, która polega m.in. na nakłonieniu pacjenta do skrócenia czasu spędzanego w łóżku. To rozwiązanie trzeba pacjentowi zaproponować umiejętnie.

- Dobra interwencja terapeutyczna to nie ta, gdy lekarz mówi a pacjent słucha, bo z tego często niewiele wynika. Na rozwiązanie pacjent musi wpaść sam - tłumaczył dr hab. Wichniak.

Wyjaśniał: - Jeżeli teraz pacjent chodzi do łóżka na 9 godzin, a w okresie aktywności zawodowej i rodzinnej było to 7 godzin, należy pacjentowi zadać pytanie, co takiego stało się w 65. roku życia, że ta potrzeba przebywania w łóżku tak znacznie wzrosła? Pacjent sam dochodzi do wniosku, że nie ma takiego powodu.

Cykliczne wydarzenie pod nazwą Barbórkowe Spotkanie Geriatryczne, podczas którego specjaliści poruszali wspomniane tematy, to istniejąca od 2014 r. inicjatywa Kolegium Lekarzy Specjalistów Geriatrii w Polsce wraz z Fundacją Pamięć i Pomoc, Szpitalem Geriatrycznym im. Jana Pawła II w Katowicach oraz Medycznym Centrum Kształcenia Podyplomowego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Tegoroczne spotkanie poświęcono zagadnieniom dotyczącym poprawie jakości leczenia geriatrycznego przez eliminację błędów jakie są popełniane w procesie diagnostyczno-leczniczym u pacjentów w zaawansowanym wieku.

Zgromadzeni w Katowicach specjaliści rozmawiali m.in. o tym, jak unikać błędów farmakologicznych w psychogeriatrii, nie pomylić otępienia z innymi zaburzeniami poznawczymi, jak wyeliminować błędy w prowadzeniu chorych geriatrycznych z osteoporozą i osteopenią. Mówiono również o zaburzeniach snu u osób starszych oraz leczeniu starszych chorych z niewydolnością serca.