Niemcy: leczenie pasożytami może być niebawem legalne



PAP/Rynek Seniora - 08 sierpnia 2017 11:59


Leczenie pasożytami przewodu pokarmowego, np. włosogłówką świńską, staje się na świecie coraz bardziej popularne. Niedługo może być dopuszczone do użycia w Niemczech, a potem w innych krajach Unii Europejskiej - informuje "New Scientist".

Nie wiadomo wciąż, czy kontrolowane wprowadzenie do organizmu pasożytów faktycznie wykazuje właściwości lecznicze. Opinie specjalistów na ten temat są podzielone i za mało jest jeszcze badań.

Federalny Urząd Ochrony Praw Konsumenta i Bezpieczeństwa Żywności, który rozważa dopuszczenie do użycia w Niemczech włosogłówki świńskiej (Trichuris suis) jako terapii, ma jedynie ocenić, czy zastosowanie jej u ludzi jest bezpieczne. Urząd nie ma zatem rozstrzygnąć, czy jest ona skuteczna lub przynajmniej u niektórych pacjentów przydatna.

Wytwarzaniem włosogłówki świńskiej na potrzeby medyczne zajmuje się tajlandzka firma Tanawisa, która w Tajlandii sprzedaje fiolki zawierające 500, 1000 lub 2500 jaj tego pasożyta. Można je wprowadzić do organizmu zjadając je lub wypijając w płynie. Służy wyłącznie do samoleczenia.

Od wielu lat podejrzewa się, że część pasożytów może pomagać w leczeniu niektórych schorzeń. Zaobserwowano, że wraz z wyeliminowaniem dzięki higienie tęgoryjca dwunastnicy, w krajach najbardziej uprzemysłowionych zwiększyła się zachorowalność inne choroby, np. na alergie, nieswoiste zapalenie jelit, cukrzycę typu 1, a nawet na stwardnienie rozsiane.

Tęgoryjcem, gatunkiem nicienia, można się zakazić po wypiciu zanieczyszczonej wody lub zjedzeniu niedomytych owoców i warzyw, czyli tak jak glista ludzką. Żywi się on nabłonkiem dwunastnicy i wysysaną ze ściany dwunastnicy krwią, co może wywołać niedokrwistość, biegunki, chudnięcie, a nawet zgon.

William Parker z Duke University Medical Center w Durham (Północna Karolina, USA) twierdzi, że dobrym rozwiązaniem byłoby znalezienie czegoś pośredniego, czyli wykorzystanie w medycynie pasożytów, ale w taki sposób, żeby nie powodowały powikłań i były bezpieczne w użyciu.

Detlev Goj z firmy Tanawisa twierdzi, że takim pośrednim rozwiązaniem może być kontrolowane podawanie jaj włosogłówki świńskiej, która również należy do nicieni. Z dotychczasowych obserwacji wynika, że są one w stanie przetrwać w żołądku człowieka, przeniknąć do jelita cienkiego, a potem do kątnicy (jelita ślepego), w której osiadają larwy tego pasożyta.

Włosogłówka świńska ma od 3 do 5 cm długości, żywi się głównie krwią wnikając w śluzówkę jelita ślepego przednią częścią. Nie jest w stanie dłużej przeżyć w organizmie człowieka, ocenia się, że na ogół w ciągu miesiąca zostaje z niego wydalona.

Detlev Goj twierdzi, że pod jego kierunkiem przeprowadzono badania, w których pasożyta tego próbowano wykorzystać do leczenie choroby Leśniowskiego-Crochna (choroba zapalnej jelit). Po trzech miesiącach jednak je przerwano, ponieważ nie uzyskano żadnych efektów terapeutycznych.

- Nie znaczy to jednak, że terapia ta jest nieskuteczna - twierdzi Goj.

Jego zdaniem badania przerwano przedwcześnie, ponieważ leczenie pasożytami daje efekty dopiero po co najmniej 20 tygodniach. W Tajlandii opracowana przez niego metoda została dopuszczona do użycia w 2012 r., ponieważ uznano, że bazuje na produkcie naturalnym, a przeprowadzone badania nie wykazały, by powodowała jakieś powikłania.

Według Parkera tego rodzaju terapię pasożytami stosuje na świecie ponad 7 tys. osób, głównie do leczenia chorób zapalanych jelit, ale również depresji.

W przypadku nieswoistego zapalenia jelit prawdopodobnym mechanizmem działania jest zmniejszenie stanu zapalnego oraz odpowiedzi immunologicznej organizmu, która je uszkadza. Według jednej z teorii w jelitach zaburzona zostaje równowaga między gatunkami bakterii działającymi ochronnie na jelito a gatunkami szkodliwymi. Pewną rolę mogą w tym odgrywać również pasożyty.

Bardziej zagadkowy wydaje się być wpływ pasożytów na stan psychiczny i stwardnienie rozsiane, które jest chorobą mózgu. Tłumaczone to jest tym, że w przewodzie pokarmowym znajduje się drugie po mózgu największe skupisko neuronów. Mówi się nawet o "mózgu jelitowym", który komunikuje się z komórkami mózgu. Z dotychczasowych badań wynika, że na działanie neuronów jelitowych mogą wpływać zarówno niektóre bakterie, jak i pasożyty.

Wielu specjalistów jest jednak sceptycznych. "Moim zdanie terapia pasożytami należy do tej samej kategorii pseudonauki co terapia chelatowa w leczeniu autyzmu" - podkreśla dr Peter Hotez z Baylor College of Medicine w Teksasie. Terapia cheltonowa polega na dożylnym podawaniu różnych substancji chelatująych, np. kwasu etylenodiaminotetraoctowego, wiążących toksyczne jony metali ciężkich (żelaza, arsenu, rtęci, ołowiu, uranu, plutonu).

Zdaniem amerykańskiego specjalisty, legalizacja terapii pasożytami to "głupi pomysł".

Dr Aaron Blackwell z University of California w Santa Barbara uważa jednak, że skoro nikt nie wykazał, że "leczenie robakami" jest szkodliwe, to nie ma powodu, żeby zakazywać jego stosowania. Prawdopodobnie terapia ta nie szkodzi bardziej niż powszechnie stosowane suplementy diety. Specjalista dodaje jednak, że należałoby przeprowadzić badania, które wykazałyby ostatecznie, czy faktycznie jest ona w ogóle skuteczna.