Spór w Sejmie: sieć szpitali stabilizująca i bezpieczna czy antypacjencka i dyskryminująca?



PAP/Rynek Seniora - 23 marca 2017 10:17


Ustawa o sieci szpitali jest zła, antypacjencka i niebezpieczna - przekonywali w środę (22 marca) w Sejmie posłowie opozycji. Rząd zapewniał, że ustawa zagwarantuje szpitalom stabilizację, a pacjentom bezpieczeństwo. Opozycja chce odrzucenia lub poprawek.

W Sejmie odbyło się drugie czytanie projektu wprowadzającego tzw. sieć szpitali. Przedstawiając sprawozdanie komisji zdrowia Tomasz Latos (PiS) pokreślił, że zgodnie z zapowiedziami ministerstwa zdrowia w sieci znajdą się "wszystkie najważniejsze szpitale w Polsce", co ma zapewnić pacjentom poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Przypomniał też, że placówki, które nie zakwalifikują się do sieci, będą mogły być kontraktowane na podstawie konkursów ofert (jak dotychczas).

Poseł Tadeusz Dziuba (PiS) przekonywał, że zaproponowane rozwiązanie zapewni placówkom stabilne finansowanie, co ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa pacjentów. - Wraz z wprowadzeniem nowego systemu zniknie pokusa orientowania się szpitali na świadczenia wycenione szczególnie korzystnie - stwierdził. Według Dziuby dotychczasowy system wyczerpał swoje możliwości. - Proponowana zmiana lecznictwa szpitalnego jest nie tylko jedyną, ale przede wszystkim rozsądną propozycją - dodał.

Centralizacja służby zdrowia
Bartosz Arłukowicz (PO) ocenił, że projekt jest chybiony. Zapowiedział złożenie dwóch poprawek wpisania do sieci szpitali geriatrycznych, rehabilitacyjnych i kardiologicznych. - Chcecie scentralizować wszystko w Polsce - chcecie mieć centralne lotnisko, marszałek (Stanisław - PAP) Karczewski chce mieć wielki centralny Senat, a pan chce mieć centralny komitet zdrowia - zwrócił się do ministra Konstantego Radziwiłła obecnego na sali.

Arłukowicz przytoczył wypowiedź Radziwiłła sprzed lat, kiedy krytykował propozycję utworzenia sieci. Minister odpowiedział, że "krytyczne słowa, które zostały przytoczone w stosunku do pomysłu śp. prof. Zbigniewa Religi, były wyrazem troski w tamtym czasie". - Prawdopodobnie było w tamtym projekcie jeszcze wiele do naprawienia - powiedział. Dodał, że poseł PO także wypowiadał w przeszłości wiele opinii - np. zapowiadał w 2012 r. utworzenie sieci szpitali strategicznych.

Jerzy Kozłowski z Kukiz'15 mówił, że w ustawie o sieci fundamentalna jest zmiana finansowania. Ocenił, że zaproponowane zmiany nie skrócą kolejek. - System, który państwo proponujecie, jest bardzo wygodny - dla szpitali, które są w sieci, bo stawia je w uprzywilejowanej pozycji, a rola pacjenta jest coraz mniejsza, bo pieniądz nie będzie szedł za pacjentem, płatność będzie z góry, niezależnie od jakości usługi - powiedział.

Sieć uderzy w szpitale niepubliczne i samorządy?
Marek Ruciński (Nowoczesna) krytykował m.in. kryteria kwalifikowania szpitali do sieci, które jego zdaniem eliminują z niej "szereg szpitali publicznych, w tym w szczególności bardzo ważnych dla pacjentów szpitali jednoprofilowych". Ocenił też, że projekt dyskryminuje placówki niepubliczne.

- Ten projekt uderza w system opieki zdrowotnej oparty na zdrowej konkurencji, a więc uderza w inwestycje, jakość świadczeń, innowacyjność i postęp w polskich szpitalach, a zatem w konsekwencji uderza w pacjentów - powiedział. Marek Sowa zapowiedział, że Nowoczesna złoży wniosek o odrzucenie projektu, a także - na wypadek niepoparcia wniosku - poprawki przesuwające termin wejścia w życie nowych przepisów, tak by nowe zasady finansowania obowiązywały od 2020 r.

Przeciwne zaproponowanym zmianom finansowania szpitali jest także PSL. Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że rząd tym projektem zrzuca odpowiedzialność za szpitale na samorząd terytorialny. - To jest niebezpieczny eksperyment, który prowadzi do katastrofy, tę katastrofę najbardziej odczują pacjenci na swojej skórze - zaznaczył.

- Nie ma dzisiaj nadziei dla pacjentów, że będą mieli lepszą opiekę, że będą mieli lepszą dostępność, nie ma tej nadziei dla tych, którzy zarządzają służbą zdrowia, że będzie im łatwiej - powiedział Kosiniak-Kamysz. Oceniał m.in., że nowelizacja spowoduje zwolnienia w wielu szpitalach i wyjazdy pacjentów na leczenie do innych krajów UE.

Ryczałt będzie uzależniony od aktywności szpitala
Minister Radziwiłł, odnosząc się do pytań posłów, przekonywał, że nowelizacja zapewni bezpieczeństwo zarówno publicznym, jak i prywatnym szpitalom. Zwrócił uwagę, że w projekcie wprowadzono zmiany w stosunku do pierwotnych założeń, co jest dowodem na otwartość i umiejętność wsłuchiwania się w racjonalne argumenty. Powiedział, że opór wobec projektowanych zmian nie jest - wbrew niektórym opiniom - powszechny, ale głośny.

Wskazał, że rejestry szpitali zawierają blisko 1,1 tys. placówek, z czego niektóre mają pięć, dwa lub nawet jedno łóżko. - Porównując te jednostki z tymi, które mają ponad tysiąc łóżek, trzeba miarkować słowa o liczbach znikających szpitali. Na pewno te szpitale, które stanowią o bezpieczeństwie polskich pacjentów, mogą czuć się bezpieczne - zapewnił.

Minister podkreślał, że w projekcie zapisano, iż ryczałt będzie uzależniony od aktywności szpitala. - Szpital, który nie wykona założonych świadczeń, w następnym okresie rozliczeniowym dostanie ryczałt mniejszy; ten, który wykona więcej - większy - powiedział.

Przypomniał, że ryczałtowi będzie towarzyszyć oddzielne finansowanie części świadczeń. - W niektórych szpitalach nawet więcej niż połowa świadczeń finansowana będzie na zasadach dotychczasowych, czyli za sztukę wykonanego świadczenia - wskazał.

- Ta ustawa jest bardzo trudna, ale nie jest rewolucją. Zmienia dużo, ale nie wywraca systemu do góry nogami. Natomiast wychodzimy z założenia, że niestety w tej chwili system służby zdrowia w Polsce jest daleki od oczekiwań Polaków i Polek i z całą pewnością trzeba go zmienić - powiedział Radziwiłł.

Poprawkami zgłoszonymi przez opozycję w czwartek ma zająć się sejmowa komisja zdrowia.