Udar mózgu: eksperci uczą, jak gasić ten "pożar"



PAP/Rynek Seniora - 27 października 2016 15:09


Udar mózgu jest jak pożar. Rozpoznanie objawów, szybkie wezwanie pogotowia i przewiezienie do szpitala mogą uratować życie i ograniczyć niepełnosprawność - mówili eksperci podczas spotkania edukacyjnego zorganizowanego w czwartek (27 października) na warszawskim Polu Mokotowskim.

Widowiskowa akcja ratowniczo-gaśnicza z udziałem Mateusza Janickiego i Jacka Lenartowicza (aktorów serialu "Strażacy") oraz Ochotniczej Straży Pożarnej w Wesołej odbyła się z okazji Światowego Dnia Udaru Mózgu (29 października). Inicjatorem akcji było Stowarzyszenie "Udarowcy - liczy się wsparcie".

Podczas spotkania ekipa ratownicza pokonywała na czas przeszkody związane z charakterystycznymi objawami - i gasiła pożar, który symbolizował udar. Zgodnie ze schematem U.D.A.R. zawodnicy skakali przez palety mając wykrzywione usta (U.), przebiegali niewielki dystans z wiadrem kamieni (symbolizując literę D. czyli "dłoń opadniętą"), pokonywali tor przeszkód recytując alfabet (A., jak "artykulacja utrudniona"), z opaską na oczach zbierali do wiadra piłeczki(R. czyli "rozmazane widzenie") i gasili płonącą sylwetkę.

Brakuje wiedzy
Co roku na świecie 17 milionów osób doznaje udaru mózgu, a 6,5 miliona umiera z jego powodu. Udar zajmuje trzecie miejsce wśród przyczyn zgonów (po chorobach serca i nowotworach). Jest głównym powodem niepełnosprawności po 40. roku życia. Co roku dotyka 70 tys. Polaków - aż 30 tys. umiera z jego powodu - przypomnieli organizatorzy.

Choć nazwa choroby jest powszechnie znana, społeczeństwo wciąż niewiele o niej wie. Bywa, że nie potrafimy rozpoznać objawów udaru i nie zdajemy sobie sprawy, że dla uratowania chorego ważna jest każda minuta. Udar może zdarzyć się w każdym wieku i w każdej sytuacji życiowej. Prawidłowe rozpoznanie objawów, natychmiastowe wezwanie pogotowia i przewiezienie do szpitala z oddziałem udarowym mogą uratować mu życie i w dużym stopniu ograniczyć niepełnosprawność.

Kiedy podejrzewamy, że my sami lub ktoś w naszym otoczeniu może mieć udar, najważniejsze jak najszybsze wezwanie pomocy medycznej i przywrócenie przepływu krwi w obszarze objętym niedokrwieniem. Im szybciej osoba z udarem trafi na oddział udarowy w szpitalu, tym większa szansa na ograniczenie negatywnych skutków - podkreślał prezes Stowarzyszenia "Udarowcy - Liczy się Wsparcie", Sebastian Szyper.

Niedotlenienie mózgu
Przyczyną udaru mózgu jest uszkodzenie lub zablokowanie naczynia krwionośnego doprowadzającego tlen i substancje odżywcze do części mózgu. Pozbawione tlenu tkanki obumierają. Większość (około 85 proc.) to udary niedokrwienne, których przyczyną jest zamknięcie naczynia krwionośnego, na przykład kiedy skrzepliny powstałe w sercu na skutek migotania przedsionków przedostaną się wraz z krwią do mózgu i zablokują jedną z tętnic. Rzadsze są udary krwotoczne, potocznie zwane wylewami. Dochodzi do nich na skutek uszkodzenia ściany naczynia krwionośnego i wydostania się krwi do mózgu.

Najczęściej występujące objawy udaru mózgu to asymetria twarzy (niedowład lub porażenie mięśni po jednej stronie twarzy, np. opadanie kącika ust, powieki), niedowład lub porażenie połowicze kończyn górnych lub dolnych, zaburzenia mowy (mowa bełkotliwa, niezrozumiała), zaburzenia widzenia, utrata równowagi i zawroty głowy.

Do czynników ryzyka udaru, na które mamy wpływ, należą nadciśnienie tętnicze, choroby serca (jak migotanie przedsionków), cukrzyca, palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu, otyłość i wysoki poziom cholesterolu.

Terapia, która może uratować
U osób, u których doszło do niedokrwiennego udaru mózgu, możliwe jest leczenie trombolityczne - rozpuszczanie skrzepu, który blokuje przepływ krwi. Im szybciej zostanie podjęte leczenie, tym większa szansa, że krew z tlenem zacznie znów dopływać do mózgu. W Polsce od roku 2003 r. leczenie w udarze niedokrwiennym prowadzone jest w specjalnie przygotowanych oddziałach udarowych. W kraju są łącznie 174 takie oddziały - 156 z nich przeprowadza leczenie trombolityczne.

- W przypadku pacjentów z udarem mózgu najważniejsze są 4,5 godziny od wystąpienia pierwszych objawów, które mogą uratować życie. Jeżeli w tym czasie pacjent trafi do szpitala z Oddziałem udarowym - ma szanse na otrzymanie leczenia i ograniczenie niepełnosprawności - mówił dr Jan Bembenek z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Zastosowanie leczenia trombolitycznego w ciągu 4,5 godz. od wystąpienia pierwszych objawów udaru zwiększa szanse na pełny lub niemal pełny powrót do zdrowia u nawet 30-40 proc. chorych. Im szybciej od wystąpienia pierwszych objawów udaru podane zostanie leczenie trombolityczne - tym większa jego skuteczność (liczy się praktycznie każda minuta). Osoby po udarze wymagają pomocy zarówno lekarza specjalisty, jak i zespołu składającego się z fizjoterapeuty, psychologa oraz logopedy. Niezbędne jest również niezwłoczne rozpoczęcie kompleksowej rehabilitacji - dodał dr Bembenek.