W leczeniu raka prostaty jesteśmy w ogonie Europy. Chorobie lepiej zapobiegać



PW/Rynek Seniora - 30 listopada 2016 16:21


Ogólnoświatowa, społeczna kampania "Movember" przypomina panom, by lepiej zadbali o swoje męskie zdrowie, ograniczając ryzyko raka prostaty. Mężczyznom często brakuje zapału, by przestawić się na zdrowy tryb życia. Wielu zapomina, że nowotwory urologiczne - gruczołu krokowego, nerki oraz pęcherza moczowego - stanowią blisko jedną trzecią wszystkich nowotworów diagnozowanych w populacji mężczyzn na świecie.

- Rak prostaty może dziś być u pacjenta chorobą przewlekłą, ponieważ potrafimy już ją kontrolować latami. Kluczem w leczeniu raka prostaty jest jego personalizacja - mówił prof. Piotr Chłosta, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, podczas debaty pt. "Życie z rakiem prostaty w Polsce" zorganizowanej w listopadzie przez warszawską redakcję dziennika Polska The Times, której partnerem był Rynek Zdrowia.

Rak prostaty: zapobieganie to prosta teoria, ale praktyka bywa inna
Krzysztof Ostrowski, poseł, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Praw Pacjentów i nadal praktykujący lekarz internista, zwrócił uwagę na oczywistą prawdę, jednak rzadko uświadamianą, dopóki nie pojawi się choroba.

- Wygranie z rakiem prostaty jest sukcesem, ale jeszcze większym niezachorowanie dzięki stosowaniu zaleceń profilaktyki pierwotnej. Ogranicz ilość zjadanego czerwonego mięsa, jedz więcej owoców i warzyw, codziennie podejmuj wysiłek fizyczny - poddawał pod rozwagę zalecenia towarzystw naukowych, które, choć proste, wcale łatwe do wykonania nie są, co potwierdzają losy chorych.

Szymon Chrostowski, przewodniczący Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych podkreślił, że postawa mężczyzn zmienia się szczególnie wtedy, gdy do kampanii społecznych włączają się osoby znane. - Tak było, gdy pozyskaliśmy poparcie polskiej reprezentacji, która złożyła swoje podpisy na piłkach, podobnie kiedy naszym ambasadorem został Maciej Damięcki. Wtedy nagle i inni mężczyźni mają odwagę przyznać się do choroby i pokazać, że można z nią żyć.

Pacjent jest operowany technikami z lat 80.
U części chorych rozpoznaje się miejscowo zaawansowanego raka gruczołu krokowego, bez przerzutów. U tych pacjentów możliwe jest radykalne leczenie - jest to populacja chorych, u których tak prowadzona terapia daje szansę na wyleczenie.

Jak zwrócił uwagę prof. Piotr Chłosta, możliwości zabiegowego leczenia raka prostaty w kraju sytuują nas pod koniec europejskiej stawki. - W Polsce, w przeważającej liczbie ośrodków, w tym akademickich, pacjent jest operowany technikami, których szczyt popularności przypadał na lata 80. ubiegłego stulecia - przekonywał, odnosząc tę uwagę do wciąż nieznacznego wykorzystania laparoskopii i robotów medycznych, co ma wpływ na większe ryzyko powikłań.

Natomiast pacjenci, u których rozsiew, uogólnienie procesu nowotworowego, następuje dopiero po pewnym czasie - po 5, czasami i po 10 latach od rozpoznania choroby - wymagają w pierwszym etapie długotrwałego leczenia hormonalnego.

Podczas debaty padły dane, z których wynika - choć rak stercza stał się w wielu przypadkach chorobą przewlekłą - że Polskę od wielu krajów dzieli widoczny dystans pod względem uzyskiwanego czasu 5-letniego przeżycia w raku gruczołu krokowego. W naszym kraju to przeżycie wynosi 53 proc., w wielu krajach zachodnich - prawie 70 proc., a we Francji - nawet 79 proc.

Nowoczesne leczenie jest finalnie tańsze
- Jako politycy jesteśmy odpowiedzialni za system i jakość leczenia pacjentów - przyznał senator Waldemar Kraska, przewodniczący Senackiej Komisji Zdrowia. - Planujemy posiedzenie Komisji poświęcone rakowi prostaty. Na tym forum spotkają się wspólnie senatorowie, specjaliści, przedstawiciele stowarzyszeń pacjentów - zakomunikował senator.

Podkreślił, że podziela pogląd, iż pacjent leczony nowocześnie może okazać się tańszy dla systemu, bo nie rozwija powikłań, wyższa też jest jakość jego życia. - Warto rozważyć czy zabiegi operacyjne w raku stercza nie powinny być wykonywane w szpitalach o wyższym poziomie referencyjnym, czyli w ośrodkach zapewniających wyższą jakość leczenia, ale i jego ciągłość w zakresie farmakologicznym, radioterapii czy opieki psychologicznej - zaznaczył.

Z kolei poseł Marek Hok, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii przypomniał, że niedawne, listopadowe posiedzenie zespołu było poświęcone rakowi prostaty. Zespół też prezentował opinię, że leczenia raka prostaty podejmują się szpitale niedostatecznie przygotowane do prowadzenia procedur zabiegowych.

Innowacyjne leki dopiero po chemioterapii
Kolejny problem i wniosek przedstawiony przez zespół oraz kierowany w formie opinii do Ministerstwa Zdrowia dotyczył braku pełnej dostępności do nowoczesnych terapii lekowych. - Te leki są dostępne w ramach programów lekowych, ale kryteria powodują, że ich stosowanie jest możliwe dopiero wtedy, kiedy pacjent z rakiem stercza przejdzie obciążającą chemioterapię. W innych krajach istnieje możliwość wyboru tych nowoczesnych leków na wcześniejszym etapie leczenia - podkreślił przewodniczący zespołu.

Poseł również wskazywał, że dla zapewnienia oszczędności systemowych powinniśmy stawiać na nowoczesne technologie medyczne, gdyż dzięki ich stosowaniu pacjenci szybciej powracają do zdrowia i do pracy. - Warto dokładniej liczyć koszty, w tym społeczne - proponował.

Odnosząc się do poprawy możliwości leczenia pacjentów z rakiem stercza prof. Piotr Chłosta, w imieniu towarzystw naukowych - urologicznego i onkologii klinicznej - podkreślił, że specjalistów obu dziedzin łączy od dawna sojusz uroonkologiczny.

- Ten sojusz inspiruje nas ku działaniom zmierzającym do opracowywania nowych standardów i doskonalenia postępowania. Jest konieczny, skoro większość działań urologa skupia się na tzw. uroonkologii, a udział nowotworów urologicznych w globalnej liczbie nowotworów w naszym kraju to ponad 25 proc. - skonkludował profesor.