W Polsce mamy źle ustawione alarmy o wysokim zanieczyszczeniu powietrza



PAP/Rynek Seniora - 17 listopada 2016 16:00


W Polsce poziomy informowania i alarmowania o zanieczyszczeniu powietrza są odpowiednio cztero i sześciokrotnie wyższe niż maksymalny poziom stężenia wskazany przez WHO - wskazują ekolodzy i organizacje zajmujące się zdrowiem. Apelują do MŚ o obniżenie tych poziomów.

Pod apelem podpisały się Greenpeace, Polskie Towarzystwo Chorób Płuc, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Polskie Towarzystwo Neonatologiczne, Polskie Towarzystwo Neurologiczne, Polskie Towarzystwo Pediatryczne, Polska Liga Walki z Rakiem i Polska Federacja Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP.

Poziomy informowania o zanieczyszczeniu powietrza
Organizacje przypomniały, że według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) maksymalne dopuszczalne dobowe stężenie pyłu PM10 określone zostało na poziomie 50 mikrogramów na metr sześcienny i już dwukrotne przekroczenie tego poziomu powinno być uznawane za stan wyjątkowy oraz skutkować alarmowaniem społeczeństwa o bezpośrednim zagrożeniu zdrowia.

"Tymczasem, mimo powagi problemu, jakim jest w Polsce zanieczyszczenie powietrza oraz konsekwencji, jakie niesie ono dla zdrowia publicznego, poziom informowania dla pyłu PM10 ustalony jest w naszym kraju na poziomie 200 mikrogramów na metr sześcienny, a poziom alarmowy - 300 mikrogramów na metr sześcienny, czyli odpowiednio cztero- i sześciokrotnie wyżej niż maksymalny dobowy poziom stężenia PM10 wskazany przez WHO" - podkreślili autorzy apelu.

Organizacje wskazują, że w innych państwach Unii Europejskiej poziomy informowania i alarmowania o zanieczyszczeniu powietrza są niższe niż w Polsce. Na Węgrzech poziom informowania to 75 mikrogramów na metr sześcienny, a poziom alarmowy to 100 mikrogramów na metr sześcienny. Z kolei w Czechach alarm smogowy ogłaszany jest po dwóch kolejnych dniach, w których zanieczyszczenie powietrza przekraczało 100 mikrogramów. W Paryżu alarm smogowy ogłaszany jest także w mediach, kiedy zanieczyszczenia przekroczą 80 mikrogramów.

Dlatego też sygnatariusze apelu zwrócili się do resortu środowiska o obniżenie tych poziomów w Polsce.

"Niemal w całym kraju przekraczane są dopuszczalne dobowe poziomy zanieczyszczenia pyłem zawieszonym PM10. W 2015 r. mieszkańcy województw śląskiego i łódzkiego oddychali toksycznym powietrzem średnio przez jedną czwartą dni w roku. Zdarzają się momenty, w których zanieczyszczenie powietrza w polskich miastach sięga poziomów znanych z New Delhi czy Pekinu - w nocy z 8 na 9 listopada br. stężenie pyłu PM10 w Rybniku sięgało chwilami blisko 700 mikrogramów na metr sześcienny, w Zabrzu przekroczyło 500 mikrogramów, w nocy z 12 na 13 listopada w Grudziądzu sięgnęło 700 mikrogramów na metr sześcienny" - wskazano.

Częstsze zawały i udary
Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Piotr Hoffman przekonuje, że okresy, w których utrzymuje się podwyższony poziom zanieczyszczenia powietrza, są szczególnie niebezpieczne dla zdrowia. "W takich dniach wzrasta śmiertelność i częściej dochodzi do udarów mózgu, zawałów mięśnia sercowego czy zatorowości płucnej. Dlatego ważne jest, aby osoby najbardziej narażone na negatywne skutki smogu wiedziały o wzroście ryzyka związanego z wysokim stężeniem zanieczyszczenia powietrza" - dodał.

Ekolodzy i organizacje zajmujące się zdrowiem podkreślają, że w naszym kraju z powodu chorób wywołanych zanieczyszczonym powietrzem umiera rocznie ok. 47 tys. osób.

- Jedna decyzja resortu może doprowadzić do realnej poprawy zdrowia publicznego. Wierzymy, że minister środowiska wysłucha wspólnego głosu kardiologów, neonatologów, neurologów, onkologów, pediatrów oraz pulmonologów i wprowadzi zmiany, dzięki którym osoby z grup ryzyka uzyskają realny dostęp do informacji, które pomogą im chronić własne zdrowie - zaapelował Paweł Szypulski z Greenpeace Polska.

Przedstawiciele resortu środowiska niedawno informowali, że ministerstwo chce systemowo rozwiązać problem zanieczyszczeń powietrza w naszym kraju. W tej sprawie podjęto też działania.

W ramach walki ze smogiem wprowadzone mają być m.in. standardy emisyjne dla kotłów domowych. Ministerstwo Energii ponadto pracuje nad rozporządzeniem ws. standaryzacji jakości paliw stałych.

Organizacje społeczne postulują, by z rynku zniknęły muły czy miały węglowe, które w dużej mierze odpowiadają za tzw. niską emisję, która jest niebezpieczna dla zdrowia.